Jesteś nie zalogowany. Stwórz konto lub zaloguj się!
rss psp-team
Strona głównaForumRedakcjaKontakt

gamesconvention2007.jpgJak pewnie wiecie na tegoroczne targi Games Convention, postanowiliśmy ruszyć nasze 4 litery i wybrać się w gościnie do Lipska. W skład ekipy, która wyruszyła oficjalnie z Wrocławia to, Magulon Grizzli, Babiarz Ardel, Obojętny Kondziu i Tato Novy. W końcu zamiast pojechać na 4 dni, wybraliśmy się jedynie na dzień prasy, gdzie praktycznie bez większych tłoków mogliśmy wszystko bezproblemowo sprawdzić (choć było tego nie wiele na Playstation Portable). Poniższe sprawozdanie będzie opowiadać poczynania naszych redaktorów. Zapraszam do czytania i oglądania.

 

Wyprawa po pierwszego Magulona... (Koszalin)

gc2007_001.jpgDzień 21 sierpnia 2007, wielkie pakowanie i wielokrotne sprawdzanie czy wszystko wzięte, po kilku godzinach przygotowań, pożegnań i ustaleń z ekipą na komunikatorze, w końcu wyruszyłem do Koszalina ze stertą bagaży. Tak właśnie zaczyna się początek gromadzenia ekipy i jakże pechowego pierwszego dnia. Po półtorej godziny (godz. 16:30) w końcu dowlekłem się do wspaniałego Koszalina, wylazłem przed dworzec, zapaliłem papieroska, a niedźwiedzia nie ma (Zgubił się?). No to leci telefon, coś tam jęczy mówi, że toczy się po mnie. Po pół godziny czekania spaleniu kilku fajek, pooglądania przechodzących kobitek w końcu przylazł. Przywitaliśmy się i ruszyliśmy na miasto po arsenał procentowy (G_cf: Polish Traditional Blackcurrant Wine Rox), który przydał się po dniu dla prasy (ale to później). Niestety pech trzymał się nas od początku i pasek na ramię w torbie nie wytrzymał 10 metrów i później w jakiś dziwny sposób musieliśmy ją nieść ze sobą, turlając ją po chodniku, a czasem nawet kopiąc, aby tylko się poruszyła te 5 cm. Mimo wszystko jakoś z gryzolem to przetrwaliśmy i ruszyliśmy w stronę Dworca w Koszalinie. Tutaj warto wspomnieć, jak to urokliwe miejsce i przyjemne dla ludzi, zwłaszcza gdy jeden z ich mieszkańców wepchał się do na chama do kolejki, a w odpowiedzi dostał urokliwą propozycję "Mam Cię k*rwa zabić?". Po tej akcji wrypaliśmy się do pociągu i zaczęliśmy się toczyć do Starogardu Szczecińskiego.

G_cf: Hmm, ciekawa akcja była z moją legitką, nie dość że drukarka kumpla skrzywdziła mi mocno twarz jak i samą legitymację to jeszcze przy laminowaniu, źle złożyłem strony i miałem najoryginalniejszą legitkę na świecie... nie wspominjąc już, że zapomaniełm ją podpisać XD. Jej całokształ wzbudził we mnie poważne obawy czy nie przyjdzie mi koczować przed Leipzig Messe.    

Cholera gdzie ten pociąg? (Starogard Szczeciński)

gc2007_008.jpgPo ponad dwóch godzinach od wyjazdu z Koszalina, o ok. 21 wysiedliśmy z pociągu. Od razu w te pędy poszliśmy sprawdzić o której pociąg, ładnie pisało 21:34, no to czekamy. Dobiła godzina 21:35, na stacji zero informacji, więc skumaliśmy że coś jest nie tak i chyba nasz pociąg do raju zwiał. Poleciało parę słów na K, a także parę magulonowych stwierdzeń (xD), po czym poszliśmy na informacje wypytać o jakąkolwiek możliwość dojechania. Opcji było dwie. Pierwsza to siąść czekać i popijać winko w oczekiwaniu na jakikolwiek pociąg prosto do Wrocławia, który najwcześniej był za kilkanaście godzin lub kombinować jak dojechać do Wrocławia w miarę szybko nawet z 20 przesiadkami (na szczęście, aż tak źle nie było). Zapytaliśmy panią w okienku co mamy zrobić i okazało się, że spokojnie możemy ruszyć nasze 4 litery do Poznania, po czym do Wrocka. Oczywiście wtedy nie wiedzieliśmy, że będziemy mieć dobry zapas 30 minut na przesiadkę, więc po przyjeździe do Poznania zrobiliśmy sobie ostry maraton z całą bagażerią, wtedy pierwszy raz zgubił się grizzli, któremu poszedł zamek w plecaku.

G_cf: Ta, akcja na stacji w Stargardzie Szczecińskim była niezmiemska, gdy to pani z informacji na peronie 2'gim upierała się, że w Poznaniu nic nie złapiemy ("Lubisz to suko!!!"), a miła pani z kasy nieugięcie przekonywała nas, że opcja z Poznaniem jest i to opłacalna bo nie będzie żadnych dopłat (a dla tej pani wielkie ARIGATO). Gdy daliśmy się przekonać do odjazdu pociągu na Poznań mieliśmy jakieś 3minuty ;) więc sprint też był nieziemski.


Kondziu? Ardel? Eee... Mama? (Wrocław)

gc2007_012.jpgPo dotarciu do Wrocka, zaczęliśmy szukać "Dużego zegara, nad rozkładem". Kolejna bieganina w ciemno, okazała się dobrym rozwiązaniem. Jednak może i zbyt dobrym jak się okazało, że nikt na nas nie czeka (Rotfl). To jednak nic, jako że jesteśmy zorganizowaną grupą to wymieniliśmy się numerami telefonu:

 

 

N: Gdzie oni k*rwa są? Przecież jest już dobre 20 po trzeciej.

G: Ty, może pojechali bez nas? Masz do któregoś numer tel?

N: EEE niee xD?

(tak właśnie myśleliśmy, że po raz kolejny coś nam uciekło i zostaniemy po prostu na noc na dworcu i zaraz sami obalimy wszystko co mamy na Dworcu i wrócimy w smutku do chaty (kolejne 8 h pociągiem)).

gc2007_034.jpgPo chwili biegania i dalszego czekania, przypomniałem sobie, że przecież pare dni temu rozmawiałem z ojcem kondzia. Próbując szczęścia, zadzwoniłem ze swojej wysłużonej cegły, ale bez skutku. Czekając dalsze 5 min, porwałem komórkę grizzliego i spróbowaliśmy ponownie zadzwonić. W telefonie odezwał się ciekawy damki głos, który po chwili okazał się, głosem mamy kondzia. Pierwsze pytanie jakie mogło jedynie paść to: "Czy oni już wyjechali po nas, czy postanowili pojechać bez nas?"., odpowiedz musiała być tylko jedna, chyba wiecie jaka. Po odczekaniu kolejnych 10 minut po tel, w głównym wejściu wraz z gryzolem zobaczyliśmy dwa dorodne mamulony. Po krótkim przywitaniu ruszyliśmy do auta, aby w końcu rzucić i pozbyć się wszystkich bagaży. Dokładnie coś koło 4 nad ranem wyruszyliśmy z Wrocławia do Lipska. Na szczęście bez większych problemów.

G_cf: Taa, Britej wymiata... Co nie Ardel? :D 

Odprawa celnicza, a "paszport" Ardela xD

gc2007_041.jpgGdy przyszło co do czego, w końcu musieliśmy jakoś przedrzeć się przez celników, jako że w bagażniku mieliśmy ostry arsenał procentów, a także tytoniu. Wszystko mogło się zdarzyć. Jednak to co mogło wszystkich zabić ze śmiechu to paszport Ardela i Kondzia, wyrobione chyba w czasach PRL'u xD, ze zdjęciami jak mieli po dobre 6/7 lat. Po kilku chwilach wątpliwości i pytania w myślach "czy wypuszczą grupę terrorystyczną z PSPteam?", a także dziwnego spojrzenia celników na całą grupę zostaliśmy wpuszczeni (jakimś cudem, bo ekipa PE i Giery spędziła półtora godziny na odprawie, a wszystko dzięki pysznemu, który miał jeszcze "lepsiejszy" paszport i zarazem musiał zakupić nowy za 50 euro).


Pani Jadzia z komunikatora (Przed-Lipsk i Lipsk)

gc2007_051.jpgPo bodajże dwóch godzinach zasuwania autobanem 200 km/h dotarliśmy prawie do Lipska, zatrzymując się 30km przed, na parkingu, aby wypakować "Panią Jadzię", ów Pani Jadzia to urządzenie GPS, która swoim seksownym głosem oznajmiała nam gdzie mamy dalej się turlać, co znacznie się przydało w samym Lipsku, gdzie za cholerę nie wiadomo było gdzie jechać i jak trafić na te zakichane targi. A do tego wszystkiego jeszcze te korki, które ciągnęły się w nieskończoność. Po paru chwilach w końcu dobiliśmy do głównego wejścia Games Convention, gdzie przywitała nas ochrona, rzecz jasna po niemiecku. Rozmawiając w jakimś dziwnym języku Angielsko-niemiecko-migowym (ANM) zostaliśmy wpuszczeni do środka, aby odebrać akredytacje. Po chwili stania pod press centrum i zastanawiania się co robimy, a także nie udanych próbach dzwonienia do Pysznego i Grzypa (pewnie już ostro zmagulowani byli) wbiliśmy po odbiór papierów. Wszystko na nasze super, seksowne, objechane samorobne legitymacje, które u większości w miarę normalnie wyglądały, nie licząc legitymacji gryzola gdzie były pixele na 1 cm. Jednak jakimś cudem udało się wszystko odebrać i właśnie... Olewając targi na dwie godziny ruszyliśmy na GC-Camp, który był oddalony 3.5 km, a nie jak to na oficjalnej mapce na stronie GC było pokazane 500 metrów od hal.

G_cf: Pani Ewa, to nie głos nawigatora, a pani z polskiej informacji Leipzig Messe, która dzięki swemu poświęceniu uratowała nam życie ;)... motyw z okienkiem akredytacyjnym też był dobry (a może weird), gdy to nikt nie chciał podejść załatwić co trzeba i staliśmy jak te świry z kilka minut (do tej pory nie mogę skumać czemu wszyscy myśleli/myślą, że to ja jestem od brudnej roboty O_O) 

Gdzie jest te Q23? (GC-Camp i rozmowa w ANM)

gc2007_055.jpgGodzina 8:00, po małych poszukiwaniach wjazdu na Camp, który jak na kampa był ostro zakampowany, jakimś cudem dojechaliśmy. Po małym udowodnianiu naszej toższamości i próbie rozmowy w języku Angielskim, albo raczej ANM, wytłumaczyliśmy, że jesteśmy z prasy i przyjechaliśmy się rozbić. Jednak to akurat było już w miarę normalne. Najlepsze było to, że po sprawdzeniu oznakowań na polu namiotowym nie znaleźliśmy naszego miejsca Q23. A co jest jeszcze lepsze, to ochrona udawała głupa (albo i może nie) i sama nie wiedziała gdzie jest szereg "Q" (G_cf: "Solidnym" niemcom oczywiście nie chciało się ich wbijać, no bo jaki desperat przyjeżdzał by tak wczesnie na GC-Camp by rozbić się na miejscu Q23... Acha kibli też nie otworzyli, no bo i po co :/ ). A wszelkie odpowiedzi wskazywane były palcem na drugie boisko, i odpowiedzią "Gdzieś tam". Po małych bojach i pomocy jednego Polaka, który przyjechał promować swoja grę i zarazem firmę która istnieje na rynku zaledwie 10 miesięcy, udało nam się dogadać i ugadać, że rozbijamy się gdzie chcemy. W trakcie rozstawiania namiotów, przywitali nas jacyś radiowcy (G_cf:w wypaśnych żółtych kaloszach *_*, wyglądali przeuroczo) z niemieckiej stacji, chcąc przeprowadzić z nami wywiad. Hymmm.. niestety, gdy usłyszeli ze szprechamy wyłącznie po angielsku trochę się speszyli i poszli do siebie. To jeszcze później rozwinę, ale sama organizacja imprezy leżała, a rozmowa po angielsku lepiej się kleiła z hostessami niż z organizatorami, ktorzy coś tam dukali po ANM. Po rozbiciu, kampa przebraliśmy się w oficjalne koszulki zasponsorowane przez sklep Syntax i ruszyliśmy na GC.

W końcu oficjalnie na Games Convention 07.

gc2007_010.jpgPrzetaczając się przez press room'y i śmieszne bramki, które później i tak się popsuły. Zawitaliśmy do bussiness centrum. Biegając na razie na głupiego, aby sprawdzić co gdzie się mieści weszliśmy na chwilę do stoiska CdProjektu, gdzie ich grupa prezentowała grę "The Witcher", chwila rozmowa z przedstawicielem PR, a także umówienie się na konferencje (G_cf: trzeba napomnieć, że się zjawiliśmy na niej z "delikatnym" opóźnieniem, trochę mojej winy, a konkretnie pustego żołądka ;) ) i zmyliśmy się dalej. Wbijając się na drugą hale, gdzie swoje siedziby miały takie firmy Eidos, Electronic Arts, Ubisoft, Sony, ATARI  i wiele innych, których większość z Nas pierwszy raz by usłyszała. Wyciągnęliśmy cyfrówki, kamerę i zaczęliśmy biegać pech chciał, że na dobre 2 godziny zgubiłem resztę. Zwiedzając samemu wszystkie 4 halle w poszukiwaniu gier na PSP i zgarniając także parę gadżetów od hostess, z którymi można było chociaż normalnie pogadać po angielsku. Po wybadaniu terenu na hali drugiej i próbie znalezieniu tych magulonów gc2007_020.jpgruszyłem badać resztę hall, napotykając przy tym paru polaków i wymieniając zdania na temat gier, które już obadali, a także przy okazji rozeznania się gdzie są te cholerne stoiska z grami na PSP, bo było ich na prawdę mało, a gdy już się jakieś znalazły to były ostro zakampowane. I tak podczas gdy łaziłem samemu z cyfrówką w łapie, zagrałem w te parę tytułów, m.in na stoisku Soniacza w wyśmienitego Gof of War, przy którym nasuwa się tylko jedno stwierdzenie "Czy to jest aby na pewno gra na PSP?", Grafika, dźwięk, grywalność na 10. A sterowanie, które automatycznie podpasowuję się pod łapska jeszcze tylko bardziej zachęca do grania. Prócz GoW'a, można było znaleźć też tytuł Syphon Filter: Shadow Logan's jednak tu juz nic nie szokowało, gdyż demówka, gc2007_072.jpgktóra udostępniono to ta sama, która jakiś czas temu udostępniono dla wszystkich posiadaczy PSP. Na następny ogień poszło stoisko Konami, gdzie można znaleźć takie gorące tytuły jak nowy Coded Arms Contagion, Castlevania: The Dracula X Chronicles, Pro Evolution Soccer 2008, niestety zabrakło grywalnego dema Silent Hill'a, a także nowego Metal Gear Solid: Portable Ops Plus, których prezentowane były tylko trailery na wielkim ekranie. Podążając dalej na tropie tytułów na PSP, trafiłem na stoisko Square Enix, gdzie jak można się domyśleć prezentowano praktycznie same finalne (FF 1 Remake, FF2, Remake i FF Tactics), które, aż tak nie szokowały z wiadomych względów. Reszty gier, które miały być zaprezentowane na PSP, niestety zabrakło, Need for Speed: Pro Street był jedynie na Xklocka360, oba Spidermany: Spider-Man 3 i Spider-Man: Friend or Foe, zostały udostępnione na wszystkie platformy prócz PSP (szajse). Panowie Activision ładnie to tak, olewać Playstation Potable?

Mały Michał, proszony do informacji...

gc2007_083.jpgPo takim minimalnym obadaniu gier, w końcu znalazłem tych magulonów, którzy się zgubili i zwalili całą winę na mnie. Odrywając ich łapska od hostess, zapędziłem ich do stoiska Sony, gdzie Gryzzol zręcznie wymachiwał swoją kamera nagrywając oddzielone pomieszczenie dla platformy PSP, w której można było zagrać z tytuły SFLS i GOW (Filmy zobaczycie niedługo, jak gryzol się wybudzi ze snu zimowego i "zestimuje" film z kamerki). Jedno trzeba przynać, worki z groszkiem czy co tam było w środku, idealnie służyły za siedzonko i w pełni umożliwiały delektowanie się graniem w tytuły na PSP (gdyby one jeszcze nie były przyspawane do podłogi xD) Po czym w te pędy do Konami, choć w trakcie padł akumulator w kamerze i kręciliśmy wszystko aparatami cyfrowymi, albo raczej jeśli chodzi o PSP to jedynie CA, Następne było ponownie SE i ich finale, gdzie zatrzymaliśmy na chwile, badając czy znajdziemy jeszcze coś ciekawego, prócz FF'ków,i znaleźliśmy. Musze przyznać ze Sqaure Enix miało najlepsze hostessy jedna z nich zobaczycie na wspólnej focie, gdzie ją zgrabnie obmacuje. Po tej małej bieganinie poszliśmy ponownie do redakcji CDProjekt, a wtedy...

G_cf: A ja się nie zgodzę! Najlepsze miało Atari i EA co będzie udowodnione w przyp. tych druchich na jednym ujęciu w filmie ;) 



Polska gościnność w CDProjekt (The Witcher)

gc2007_118.jpg...poczuliśmy się jak w domu, po rozmawie z przedstawicielem PR: Łukaszem Mach'em zostaliśmy zaproszeni na mała wyżerkę z polskim akcentem a’la Żywiec i przekąsce (G_cF: Łukakasz:"Acha, wy- nie cywilizowani, wy- dzicy", reakcja na otwieranie piwa zębami w wykonaniu Kondzia ;) ), chwile pograliśmy i weszliśmy do sali, w której obejrzeliśmy 2 minutowy trailer, a także krótki gameplay prezentujący grę. Jednak co tam filmy, gdy wyszliśmy z press konfy, dorwaliśmy się do komputerów, penetrując wszelkie zakątki gry w wersji 0.6 znajdując wszelkie bugi (G_cf: Nie wiedzieć czemu nie mogłem się oderwać od stołka ;) ), a także w końcu spotykając Mysze z PE, i zadając mu symboliczne pytanie "Gdzie jest ta cholerna red. Giery xD", niestety, trudno było ich zlokalizować, a on uciekał kręcić dalej reportarz tym razem z sony. My zaś po dalszej chwili testowaniu TW, pstryknęliśmy sobie foto (G_cf: Ta, to foto strzeliliśmy sobie o godzine 19tej dla sprostowania, kiedy to już w lodówce zabrakło bronxu :( ) z całą grupa CDP i ruszyliśmy na oficjalną stołówkę...

G_cf: Nie chce mi sie tego poprawić ale jest tu mała nieścisłość czasowa. Wszystko zaczęło się od tego, że około godziny 12tej złapałem takiego głoda, że ledwo trzymałem się na nogach ;) Na jednym ze stanowisk z headsetami udało mi się wyrwać/wywalczyć a dokładnie: zabić dwie hostessy za głupotę i wymęczyć dwóch "speców" na śmierć recenzją gównianych słuchawek a to wszystko dla jednej, małej kromki z jajkiem. Po jakiejś 1.5H poszliśmy na prezentacje Witchera, ale podczas oczekiwania znów mnie dopadł największy wróg niedźwiadków, szczęście, że Novy czyta mi w myślach przez co z podświadomą racją działania wyprowadził nas z BC i dociągnął do press centrum gdzie szwedzki obsyfiony stół już na nas czekał :D Ludzi jak niżej przeczytacie było nieproporcjonalnie za dużo w stosunku do ilości stolików. W parę godzin później dzięki niezmiernej wyrozumiałości ludzi z CD Projekt wbiliśmy się na tą opóźnioną prezentację i wyżerkę o której pisął Novy.

GC ciąg dalszy...

gc2007_024.jpg... gdzie zebraliśmy wszystko co było na stole, i poszliśmy pod drzewo z braku miejsc (G_cf: BankParkPhilospher w akcji ^_^). Rzecz jasna wszystko było za friko to i kłębiło się ludu pełno. Po zjedzeniu tego zimnego i nie dobrego żarcia(G_cf: Nie wiem... może nie jadłeś tej zupy, ale moim zdaniem była w pyte) ruszyliśmy do Press Room'u gdzie było jeszcze więcej magulonów i zarazem brak jakiegokolwiek wolnego kontaktu, aby podładować kamerę.
Tak, więc ponownie wróciliśmy na haliska, siedząc chwile na wielkim "tarasie" i odpoczywając, od 6/7 godzinnego łażenia. Po pół godziny ruszyliśmy dalej, tym razem na podbój stoisk i zgarniania wszystkiego czego się dało (czyt. gadzetów), a także strzelania fot, to z ciekawszymi hostessami. Tak dobiliśmy do godziny 18:00 do pamiętnej konferencji Sony, na którą się nie wbiliśmy, gdyż okazało się, że trzeba było mieć dodatkowe tickiety. Blech... Pyszny szykuj się na baty, jak cię kiedyś dorwę w Katowicach. Jako, że wiedzieliśmy, ze nasz kochany Zanuś i tak wykombinuje jakieś informację z konfy, postanowiliśmy tylko chwile postać i spróbować nasłuchiwać, co raczej było zbyt nieskutecznym rozwiązaniem zważając na fakt, że było  nieziemsko głośno, a każde stoisko zakłócało kolejne.

Powrót na GC-Camp...

gc2007_098.jpgI tak właśnie zleciał nam dzień dla prasy, badając wszelkie gry na PSP, a także tych co wyjdą na PSP, ale zostały zaprezentowane wyłącznie na innych platformach, zmyliśmy Sie z GC, próbując trafić na oficjalny kamp. Gdzie dzięki znajomości mapy Grizzliego i tego machonia Kondzia xD, zrobiliśmy duże kółko i wróciliśmy w końcu na GC (G_cf: ciesz się, że nie wrcaliśmy z buta ;) ), szukając tramwaju z numerem 16. Szczęście nam przypisało, i w miarę szybko odliczaliśmy 7 przystanków do wysiadki. Dalej czekało nas jedynie półtora km, wędrówki na oficjalny kamp, a także w końcu oficjalna rozmowa z organizatorami co mamy robić z namiotami (Pamiętne Q23 xD). W końcu zostaliśmy tam gdzie byliśmy, wyciągnęliśmy, żarcie, popitkę, zjedliśmy (G_cf: kto zjadł ten zjadł, mi magulon dwa razy nie wyszedł :/) i poleźliśmy na GC-Freestyle, gdzie pobujaliśmy się na gumowatych fotelach, a kondziu chciał się utopić w basenie xD.

G_cf: Muszę to napisać, ale czym dalej na zachód tym ludzie to większe suki. Dwóch młodych niemców chciało nam sprzedać 0.7L za 6E *_-... gdy sobie przypomnę jak na Litwie, litwini rzucali w nas allusem Utenosem to przeciwieństwo od razu się wyjawia ;)

Podsumowanie: 

Reasumując nasz pierwszy wyjazd na GC, było nieźle choć zabrakło parunastu ciekawszych tytułów, które można by było ostro poszpilać. Niestety największym minusem był język niemiecki, gdzie wszystkie konferencje były przeprowadzone w tym języku, nie licząc konfy sony, która jakimś cudem została zaprezentowana po Angielsku.

G_cf: Bo niemcy są 10 lat za czarnymi mieszkańcami Afryki i nie wiedzą, że językiem międzynarodowym nie jest niemiecki ;) Hmm, mi zabrakło trochę tych wywiadów które mieliśmy rzekomo przeprowadzic, ponad 30E za 5H spania pod namiotem, PSP Slim, braku nas na konfie Sony, pewnej hostessy w namiocie ;). Poza tym impreze można zaliczyć do udanych, pomimo, że Niemcy to kraj ludzi kiepsko zorganiozwanych (gorzej nawet od naszej paczki XD). Ja za rok na pewno będę chętny na wyjazd, wiedząc, że wyjdzie nam on sprawniej i wyciągniemy z niego więcej niż w tym roku.

Galeria: Hostessy z Games Convention
Galeria: Zdjęcia Ogólne (part 1) 

Sponsor koszulek na targi, sklep Syntax

syntax.png

Odpowiedzi

Dodaj nową odpowiedź

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
Type the characters you see in this picture.
Przepisz znaki widoczne w powyższym obrazku. Jeśli nie możesz ich odczytać, wciśnij Podgląd, by wygenerować nowy kod. Wielkość liter nie ma znaczenia.