Jesteś nie zalogowany. Stwórz konto lub zaloguj się!
Strona głównaForumRedakcjaKontakt

Początki nigdy łatwe nie są, zwłaszcza gdy w tym czasie trzeba liczyć na wysoką frekwencję oraz zaciekawienie ludzi, by możliwość przeprowadzenia kolejnej edycji była realna. Nie bierzcie tych słów jako ocenę, gdyż bycie tam nie było czasem straconym, lecz wspomnieć o tym trzeba - hardcorowi gracze nie mieli zbytnio na co liczyć. Zacznijmy jednak od początku.

 

 

Szóstego listopada, parę minut po godzinie 10, byliśmy już w środku. Budynek MTSu nie należy do wielkich obiektów i całą halę z wystawcami zwiedziliśmy pobieżnie w góra 15 minut. Z gier oraz sprzętu dla graczy - gdyż to w końcu Gameshow - wyhaczyć szło Vobisa reprezentującego Microsoft, Menago z PlayStation Move, SimEvent dostarczyło kierownice oraz fotele do symulatorów jazdy... Jedynie Nintendo, niebędące oficjalnie w Polsce, zjawiło się osobiście promując Wii - prawdopodobnie z powodu zamiaru otwarcia swojego oddziału w naszej Ojczyźnie. Łatwo z tego wywnioskować, iż growo za bardzo nie było. Organizatorzy bardziej nastawili się na stworzenie imprezy tematycznie ogólnorodzinnej, czasem nawet nie za bardzo związanej z grami, czego dobrymi przykładami są Moravia (tłumaczenia) oraz Oriflame. Należy jednak ciągle pamiętać, że była to dopiero pierwsza edycja, mająca na celu ściągnięcie uwagi ludzi, a tym samym pokazać, że większe firmy z powodzeniem mogą inwestować w to widowisko.

Przejdźmy może szczegółowo do atrakcji. Po wejściu, od razu na lewo, przedpremierowy pokaz Kinecta. Po odstaniu blisko 10 minut w kolejce, gdyż te naprawdę były długie i szło w nich spędzić trochę czasu, teraz z czystym sercem mogę prawić swoje zdanie na temat owej rewolucji sprzętowej. Nie żebym tutaj ironizował cokolwiek, ten kontroler ma przyszłość, lecz w tej chwili widzę ją marnie. Opóźnienia są naprawdę widoczne i przeszkadzało to podczas omijania przeszkód pojawiających się na ekranie. Ba, czasem ich uniknięcie było nawet niemożliwe. Również ciężko było wyczuć odległość w jakiej należało się ustawić. Stojąc blisko 2 metry od urządzenia, Xbox krzyczał, by się oddalić. Cóż, minie trochę czasu, pojawią się w końcu na niego gry, poprawią oprogramowanie - zobaczymy.

 

 

Idąc dalej przez halę. Stoisko EA Sport, na którym prezentowano ostatnią FIFĘ i ponownie kolejki. Strzelnica, również kolejki. Wii z trochę już starszymi produkcjami, nadal kolejki. Samochód z konsolą oraz możliwością rozłożenia się na poduszkach i zagrania w Blura, to samo. Strefa retro... Kolejek brak, lecz akurat połowa naszego dzieciństwa to gry pod system DOS, darowaliśmy więc sobie tą przyjemność. Cóż, ogólnie kolejki były niemiłosierne. By skorzystać z jakiejś atrakcji, należało przeczekać blisko 20 minut, dlatego też używaliśmy tego, czego na co dzień nie ma. Dlatego też kino 5D - dwie sale po +-14 osób, dwa rzutniki wyświetlające razem obraz 3D, efekty podmuchu powietrza, deszczu... Wszystko to prezentowało się naprawdę ciekawie podczas oglądania rodzimej produkcji "Asylum" - takie połączenie gry Amnesia: The Dark Descent oraz miasta Rapture z Bioshock.

Powiązane jeszcze z tematem gamingowym stoiska to: Fabryka Gier, Level77  (prezentujące growe koszulki), Zjazd Twórców Gier, planszówki, karcianki, gry bitewne, turniej Counter-Strike, Guitar Hero oraz starych gier jak Doom, Starcraft, Warcraft, Duke Nukem... Wygląda pokaźnie, lecz w praktyce było to trochę mniejsze niż sobie wyobrażacie.

 

 

Z elementów nie growych warto nadmienić również o symulatorze dachowania, który (zaraz po kinie) cieszył się największym zainteresowaniem. W ciągu dwóch dni przewinęło się przez niego 3500 osób, doświadczając sporego przeciążenia w trakcie wywrotki. Podczas Szczecin GameShow nie brakowało również konkursów. Oprócz tych odbywających się na scenie i polegających m.in. na szybkiej wymianie ciuchami (były dziewczyny) czy karaoke, dało się również wygrać co dwie godziny nagrody w postaci gier na stoisku Fabryki Gier. Na wspomnianej scenie odbył się również koncert Łony & Webbera.

Warto wspomnieć o konferencjach, jakie się odbyły na Szczecin GameShow. Miejsce do tego przeznaczone było niestety nieporozumieniem, gdyż zaraz przy scenie trwały w najlepsze inne atrakcje, przez co gwar zagłuszał i tak słabo słyszalnego mówcę. Prelekcje oczywiście warte były posłuchania, a poruszały różne tematy - od Zaiksu, praw autorskich (na wykładzie Pana Szklarskiego), po produkcje własnych gier w programie Game Maker Piotra Gnysa. Najbardziej warta posłuchania była przemowa na temat "Czy gry komputerowe to dobry, czy zły prezent". Cóż, do tamtej pory nie zdawaliśmy sobie sprawy, że jesteśmy chorymi ludźmi uzależnionymi od gier komputerowych, potrzebujący pójścia na odwyk, by nie zatracić kontaktu ze społeczeństwem i nie wyrosnąć na kogoś pokroju narkomana czy alkoholika... A nawet, by uratować się od śmierci... Cóż, wesoło było. Niestety zabrakło kluczowych polskich wydawców, przez co nie można było liczyć na większe prezentacje niewydanych jeszcze produkcji. A szkoda.

 

 

Na osobny akapit zasługują Stormtrooperzy, którzy na dobre wpisali się w otoczkę imprezy, korzystając nałogowo z prezentowanych atrakcji grając w Guitar Hero lub Dj Hero i wywołując wokół siebie pożądane zainteresowanie. Nie odmawiali również nikomu w kwestii wspólnych zdjęć - wyprzedzili w tym prawdopodobnie same hosstesy, które często niechętnie podchodziły do swego zadania promowania danej firmy. Wyjątkiem w tej kwestii była chyba jedynie Pani reprezentująca redSky (filestube), która cieszyła się sporym zainteresowaniem i profesjonalnie podchodziła do roboty (cokolwiek promowała).

Targi te nie były wcale złe. Można było pograć w istniejące już na rynku gry, popatrzeć na ładne hostessy, dowiedzieć się czegoś z prelekcji. Prawdziwi gracze jednakże nie mieli zbytnio czego tutaj szukać - nowości, zapowiedzi - ich po prostu nie było (poza Kinectem). Organizatorzy pewnie nie spodziewali się takiego natłoku zwiedzających, ponieważ kolejki tworzyły się przy sprzętach niemiłosierne, zwłaszcza kinie 5D. Prelekcje jak czytaliście, też niezbyt udane z organizacyjnego punktu widzenia.

 

 

Były to dopiero pierwsze targi, więc na pewno organizatorzy zobaczyli swoje błędy, a growi giganci może dostrzegą w nich jakieś źródło do rozreklamowania się i dania nam podczas następnej edycji więcej "Game" niż "Show".

Odpowiedzi

Portret użytkownika Yakuza98

szkoda ze mnie nie bylo :(

szkoda ze mnie nie bylo :(

Portret użytkownika michalszczech52

ja to w warszawie ostatnio

ja to w warszawie ostatnio byłem na targach w sumie na tych też miałem być lecz.. brak czasu :D

Portret użytkownika DonSkwareK

Hmm to na następne targi na

Hmm to na następne targi na pewno pojadę :) Tym razem nie mogłem bo miałem zjazd na uczelni :P Oby za rok się udało ^^

Dodaj nową odpowiedź

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
Type the characters you see in this picture.
Przepisz znaki widoczne w powyższym obrazku. Jeśli nie możesz ich odczytać, wciśnij Podgląd, by wygenerować nowy kod. Wielkość liter nie ma znaczenia.