Łzy w oczach. Nosz Kur… Ja pie… co za głupia gra! Tak właśnie zaczyna się przygoda z tym w co mi przyszło grać tym razem, i przyznam szczerze że wielokrotnie chciałem zniszczyć konsolkę i zabić tego który mi zlecił tą męczarnię (NoVy jak kiedyś przyjadę do ciebie to gwarantuje, że Cię twoją własną klawiaturą zabije, poćwiartuje i rzucę kotom na śmietniku na pożarcie).
Skąd wzięła się taka agresja w na ogół spokojnym, grzecznym, „trzeźwym” i wychowanym Micke’u? Otóż zmusili mnie do napisania recenzji gry Badman! A dokładniej: „Holy Invasion of Privacy, Badman! What Did I Do to Deserve This?” i uwierzcie na słowo, tytuł mówi o grze nic, a zarazem wszystko. Aha, z racji długości tytułu nazwijmy umownie grę Badman’em.

Tak więc zacznijmy może od… pochodzenia. Geneza powstania gry sięga Japonii i ginie tam w studiu, które stworzyło tą przeklętą grę. Otóż panowie z Ride On byli bardzo mocno pod wpływem podczas tworzenia tej gry. Pod wpływem czego? Tego nie udało się ustalić, jednak na 300% nie było to nic zdrowego. Ba, na 500% wywoływało śmiech, halucynacje i jest nawet 1000% pewności, że to NIE była wysuszona skręcana konopia indyjska rosnąca pod sztucznym światłem podlewana denaturatem - nawet po paleniu czegoś takiego nikt nie byłby w stanie wymyślić tak niedorzecznej gry. Jednak skośnookim udało się wpaść chyba już na wszystkie możliwe pomysły tego świata, te mądre i zarazem pożyteczne, jak też te niekoniecznie przysługujące się światu, Badman zdecydowanie zalicza się do tych drugich.
Sama gra ma chyba coś wspólnego z Dungeon Keeper. Może ktoś słyszał? Bardzo fajna gra RTS w której jesteśmy złym bogiem ,który niszczy cały świat (polecam naprawdę warto zagrać). W Badmanie koncepcja jest podobna. Jest sobie gostek, któremu się marzy zniszczyć cały świat. W tym celu wpada na jakże genialny pomysł przywołania antycznego boga zła, którym okazuje się nie kto inny jak (fanfary)… Gracz. Ten zaś pomagając temu szarlatanowi tworzy armię w podziemiach niedaleko zamku, który staje się głównym celem gry (a właściwie nie sam zamek tylko to co z niego wychodzi). Warto wspomnieć że nasz, jakby go nazwać? „Prorok zła” to kompletna ciamajda, która nic nie umie (nawet chodzić się nie nauczył), w związku z czym musi polegać na naszej ochronie i boskim przesuwaniu po podziemiu.

A propos dungeonów znaczy się podziemi, kopalni, groty, jaskini, pieczary zła jak kto woli. Wokół nich toczy się cała rozgrywka polegająca na ciągłym… kopaniu. Tak, gracz nie robi nic innego. Po prostu przekopujemy teren, na którym możemy rozbudowywać swoje „imperium” uwalniając w ten sposób pierwsze kreatury, znaczy się – szlam. Ośmielam się twierdzić że jest to jedna z inteligentniejszych kreatur w grze, przede wszystkim pierwsza ruszająca się istota - fakt skręca tylko gdy napotka ścianę, ale potrafi zakwitać i się rozmnażać! (nie, nie ma scen seksu). Z czasem gdy szlam nazbiera energii życiowej w okolicznych gruntach można wykopać z niego robaczki, a na końcu lizardman’ów. Trzeba jednak pamiętać, że robale jedzą szlam, lizardmani wcinają robale i tak trwa cały cykl. Znaczy się do momentu aż skończy się szlam i wszystko pozdycha. I w tym cały problem, aby utrzymać ten ekosystem przy życiu. Wszystkiego musi być po równo, niczego nie może być za mało, ani za dużo. To jest naprawdę, naprawdę, ale to NAPRWADĘ baaaaaardzo, bardzo, ale to BAAARDZO delikatna sprawa. Ok, przyjmijmy że udaje się wszystko mamy już dość szlamu i nie za dużo robali pojawiają się lizardmany. A tu Jebut! Do podziemi wchodzą bohaterowie, którzy mają za zadanie porwać naszego bezmyślnego proroka i wszystko, dosłownie wszystko zaczynają psuć. Na ogół po jednej takiej naprawdę małej wizycie cały dungeon nadaje się do kapitalnego remontu z wymianą boazerii i sprzętu AGD włącznie. Tu za mało szlamu, tam głodują lizardmany, bo robaki są wybite, a na dodatek wszędzie po bohaterach zostaje magiczna moc w ścianach, która pozwala przywołać magiczną część ekosystemu! I w ten sposób dostajemy jeszcze bardziej rozbudowane wkurzające podziemie. Tym razem jednak efektem końcowym są smoki (zaprawdę powiadam POTĘGA), a jak ktoś się postara to dostanie i demony.

Co tak naprawdę więc jest takiego złego w tej grze skoro uczy poniekąd dbania o ekosystem? A to, że tego ekosystemu za grzyba nie da się utrzymać, a już tym bardziej przejść całej gry. Bohaterowie już na 4 poziomie są w stanie bez większych problemów zarżnąć jak biedne prosięta dwa demony i smoka, całą masę szlamu i kilku jaszczuroludzi. Na dodatek są to najbardziej inteligentne istoty w tej grze i maja chyba ustawione FOLLOW na gostka, którego mają bronić. Jakby się nie zaprojektowało labiryntu… Oni zawsze, ale to ZAWSZE idą tą właściwą drogą… A nawet jak nie obaj/wszyscy trzej to na pewno jeden z nich, a potem drugi, i trzeci… Pół biedy gdy idą w pojedynkę, bo to można jakoś przeżyć. Ale grupą są nie do pokonania. A trzeba wziąć pod uwagę, że żadnej kontroli nad stworami nie mamy i większość ich inteligencji opiera się na: trafiłem w ścianę, skręcam, trafiłem na coś niżej rozwiniętego ode mnie, nie zabiło mnie, zjadam, rozmnażam się, odbijam się od kolejnej ściany… I weź tu się nie zdenerwuj podczas gry…
Warto wspomnieć o oprawie audio-wizualnej, a przynajmniej o tym czymś co ma ją stanowić. O wizualności gry stanowi grafika 2D lotów nie najwyższych, ani nie wysokich, tym bardziej nie średnich, powiedziałbym raczej, że niskich, ale zastanawiałbym się też nad wyprawami głębinowymi na dno rowu mariackiego, ale niech już będzie na plus, że niskich. Tworzy to oczywiście swój specyficzny śmierdzący jakimś Game Boy Colorem albo SNES’em klimat. Do tego oczywiście dochodzi fonia. I to nie jest MP3, ani polifonia. Raczej brzmienie konającej nokii 3310. Jednak po zastanowieniu dochodzi się do wniosku, że lepszym określeniem jest tutaj baaardzo stary beeepeeer PC. Monofoniczne dźwięki w słuchawkach stereo! ŁAŁ! Tego jeszcze nie było! Ogólnie dźwiękowo jest super. Dopóki nie gra się więcej niż 15 minut, potem zaczyna to działać na nerwy…

Ostatnia sprawa to kwestia języka. Gra pochodzi z skośnookolandii i również ma nie mało jakichś „kruczków”. Język znormalizowany na angielski bywa zabawny, celowo bądź nie. Jednak można się uśmiać, a już na pewno niejednokrotnie uśmiechnąć nawet jeżeli ktoś ma bardzo „tępy i specyficzny” humor (So you have reached our Advanced Training Sponsored by Goverment for Evil Gods – No czy coś w tym stylu.).
A więc podsumujmy. Lista zadań na dziś. Kupić Badman’a, stracić pieniądze na tą grę, stracić kupę nerwów, stracić masę czasu na granie, no i ostatecznie NAPRAWDĘ świetnie się przy tym bawić. A tak konsole najpierw wyposażyć w smycz, po czym proszę założyć na rękę lub najlepiej na szyję, dla bezpieczeństwa sprzętu! Gorąco i serdecznie polecam zagranie jednocześnie ostrzegam, że do gry trzeba się przekonać!
- Wciągająca
- Chora!
- Rozbudowana
- Zabawna
- Biedna Graficznie
- Biedna muzycznie
- Biedna w ogóle
- Pochłaniacz czasu
- Stresująca






Odpowiedzi
Zgadzam sie w stu procentach
hiti_99 - 12 sierpień, 2009 - 18:53Zgadzam sie w stu procentach xD
ocena sie zgadza plusy i
nichrom00 - 12 sierpień, 2009 - 22:04ocena sie zgadza plusy i minusy też
ja osobiscie do pierwszych 3
LoBo_ktj - 12 sierpień, 2009 - 22:51ja osobiscie do pierwszych 3 minusow sie nie zgodze, znaczy sie grafika prosta muzyka tez ale to wlasnie stanow o uroku tej gry, az mi sie przypominaja czasy c64 ;). Natomiast 3 minusa nie rozumiem gra jest wystarczajco rzbudowana i czesto jest tyle do roboty ze czasu brakuje. Natomias ocena jes oki 8/10.
W takim razie tłumacze
Micke - 13 sierpień, 2009 - 07:12W takim razie tłumacze dosadnie.
Masz wiele do roboty... Ale tak naprawde wiele KOPANIA. nic wiecej w tej grze nie robisz po za tym jesteś praktycznie jedynie biernym obserwatorem i nie masz większego wpływu na dungeon. (a nie sorry mozesz jeszcze zabijac swoje stworki).
Co ty masz do tej gry mi
Mycha93 - 13 sierpień, 2009 - 17:51Co ty masz do tej gry mi łezka w oku się zakreciła jak demo dostałem i włassinie Dungeon Keeper mi się przypomniał no prawde przydało by się przerobić to na DK ale lepszy ryc niż nic
--->micke no popatrz masz
LoBo_ktj - 14 sierpień, 2009 - 13:39--->micke
no popatrz masz tylko kilof do uzytku a mozliwosci jest w 3 i troche do tego kilka jesli nie nascie technik rozwoju podziemi i zabawy ze stworkami, przy mninimalnej ilosci narzedzi maksymalna ilosc opcji jak dla mnie bomba, prosta gra ktora daje mase funu w swojej prostocie.
Wiecie co tej grze brakuje...
Mycha93 - 19 sierpień, 2009 - 20:56Wiecie co tej grze brakuje... jednego tekstu "twoje stwory mają wielkie wyobrażenia o tobie mieszczą się nawet uszy" ach stary dobry DK
Recka - czysta prawda
Ascarib - 24 maj, 2010 - 21:29Recka - czysta prawda :)
Szkoda, że gra taka trudna... mog`loby być cos o wiele fajniejszego z tego pomysłu.
Dodaj nową odpowiedź