Jesteś nie zalogowany. Stwórz konto lub zaloguj się!
Strona głównaForumRedakcjaKontakt

Nie wiem czemu, ale zawsze lubiłem grać w Wormsy. Świetną zabawą były wzajemne potyczki między robalami  wraz z kolegami. Kiedy usłyszałem, że powstaje gra pod tytułem Manic Monkey Mayhem w której posterujemy małpą, a naszym celem będzie pokonanie pozostałych przodków gatunku ludzkiego za pomocą bananów czy innych niekonwencjonalnych broni, bardzo się ucieszyłem. Lecz mój entuzjazm nieco osłabł po dowiedzeniu się, że gra studia The Code Monkeys zostanie jedynie minisem. Mimo to postanowiłem dać jej szansę.

 

 

Gra wita nas wyborem swojego imienia (ew. ksywki) i jednej z ośmiu małp, którą będziemy sterować przez całą późniejszą grę. Wybór człekokształtnego nie ma znaczenia – jest to wyłącznie czysto estetyczny zabieg. Gdy już wypełnimy wszystkie formalności związane z kreacją profilu, naszym oczom ukazuje się proste acz przejrzyste menu główne zawierające tylko dwie opcje – „Graj” oraz „Ustawienia/Pomoc”.  Nad tą drugą nie ma co się rozwodzić – edycja profilu, zapis stanu, wczytanie go oraz możliwość wglądu za co odpowiadają dane przyciski.

Gdy wybierzemy już opcję grania, czekają na nas cztery tryby gry. Pierwszym z nich, i zarazem jedynym niezablokowanym na początku jest „Kampania”. Pozostałe z nich odblokowane zostaną po przejściu tutoriala, czyli „Największa Małpa”, „Minutowa Małpa” oraz „Małpia Drużyna”. Najpierw skupmy się jednak na kampanii, która jak się później okazuje, składa się ze wspomnianej już instrukcji oraz trzech mniejszych misji. Samouczek wprowadza nas w świat gry i ukazuje nam „z czym to się je”. Założenia produkcji są dosyć proste. Stoimy na jednej z platform, a resztę zajmują pozostałe małpiszony. Za pomocą anologa obracamy się w stronę przeciwników i gdy już jesteśmy dobrze ustawieni, odpowiednio długo przytrzymując „iksa”  wymierzając tym siłę rzutu bananem, kokosem czy inną bronią, a następnie puszczając guzik, rzucamy nim. Mamy też możliwość przeskakiwania z platformy na platformę lewym lub prawym triggerem. Oczywiście pod warunkiem, że nie jest już zajęta przez kogoś innego. Gdy zabraknie nam bananów, zawsze możemy wcisnąć „kółko”, wtedy obok naszej platformy wyrośnie w powietrzu palma, na którą automatycznie wespnie się nasz podopieczny i wzbogaci się o pięć wyżej wymienionych owoców. Trzeba jednak wtedy uważać, gdyż przez pewien czas będziemy bezbronni, a rywale nie próżnują. Aby unikać ich ciosów należy klikać przyciski na krzyżaku, wtedy nasza małpa będzie się pochylać w odpowiednie strony.

 

 

Gdy już nauczymy się podstaw gry, możemy wypróbować się w jednej z trzech schematycznych i monotonnych kampaniach. Głównie dlatego, iż każda z nich składa się z dziesięciu misji której cele są dosyć trywialne. Przetrwaj minutę, pokonaj resztę, zniszcz dziesięć skrzynek w ciągu minuty itp. Jednakże po przejściu jednego zbioru misji, zabawa wyda się nieco nudna, gdyż pozostałe kampanie posiadają dokładnie takie same zadania. Jak dla mnie to trochę sztuczne wydłużanie rozgrywki.

Kiedy już znudzi nam się ten tryb, lub po prostu go skończymy, możemy się sprawdzić w pozostałych o których wspominałem już wcześniej.  Pierwszy z nich, czyli „Największa Małpa”, to nic innego jak krótka rozgrywka której celem jest pozostanie ostatnim małpiszonkiem na polu walki. „Minutowa Małpa” to z kolei zabawa z nieograniczoną ilość żyć i aspiracją do zdobycia największej liczby punktów w ciągu minuty. Za każde trafienie oponentów zyskujemy ich pięć. Ostatnim, a zarazem najlepszym (moim zdaniem) trybem jest „Małpia Drużyna”. Jak zwykle gramy jednym człekokształtnym, ale jesteśmy zrzeszeni w drużynie, a nasze zadanie to pokonanie drugiego teamu. Coś a la drużynowy deathmatch.

 

 

Wizualnie tytuł prezentuje się całkiem przyzwoicie. Powiedziałbym nawet bardzo dobrze jak na minisa. Nie grzeszy może szczegółami, ale cieszy oko. Tak samo jak niegdyś Worms 3D. Plansz jakie zostały nam oddane do rozgrywki jest 8 i trzeba przyznać, że ani razu nie miałem wrażenia zrobienia którejś na szybkiego. No, może poza jedną – pustynną. Szczególnie do gustu przypadła mi orientalna o nazwie Ourang-Wutan. Jeżeli chodzi zaś o warstwę audio, to jest bardzo ubogo. Słuchanie w kółko tego samego kawałka zirytowało mnie do tego stopnia, że wyłączyłem dźwięk w swojej konsolce. Zarówno w menu, jak i podczas rozgrywki słuchamy tylko kilku utworów. Bardzo słabo.

Teraz warto omówić kwestię czasu rozgrywki. W moim przypadku wyniósł on nieco ponad półtorej godziny. Jednakże od innych grających w tą produkcję dowiedziałem się, iż tylko ja jestem takim pro gamerem, by przejść ją w tak krótkim okresie czasu. Większości graczy ukończenie tej produkcji zajmuje od dwóch do dwóch i pół godziny. Jak na minisa jest to całkiem sporo, tym bardziej, że od czasu do czasu nie zaszkodzi wrócić na kilka chwil do tytułu.

 

 

Jedno wiem na pewno. Do tego tytułu będę wracał z przyjemnością. Jest to minis, który jak żaden inny potrafi odstresować. Tym bardziej, że gra jest bardzo prosta nawet dla laika. Właśnie dlatego zajmie on u mnie stałe miejsce na karcie pamięci. Pomimo schematyczności gra się bardzo przyjemnie. Nie odstrasza też słaba warstwa audio (zawsze można wyłączyć głos, nie?), a na grafikę naprawdę nie ma co się skarżyć. Wręcz przeciwnie, należy ją pochwalić. Podobnie jak sam pomysł. Produkcja koncepcyjnie bardzo przypomina Wormsy i tylko szkoda, że jest minisem, gdyż widzę w niej potencjał, jeżeli chodzi o kwestię multiplayera, którego minisy nota bene mieć nie mogą. Jeżeli The Code Monkeys będzie chciało zrobić kontynuację tego bądź co bądź dobrego tytułu, to proponuję jeszcze bardziej pójść w stronę dzieła Team17 i umieścić w grze znacznie większy arsenał niż tylko banany, kokosy, wyrzutnię bananów oraz bombę zegarową, a wtedy mamy murowany hit.

Plusy:

- Przyjemna rozgrywka przywodząca na myśl Wormsy
- Dobry pomysł
- Niezła grafika
- Idealny odstresowywacz
- Całkiem niezłe sterowanie
- Długa (jak na minisa)
- Dobra cena – 16 zł

Minusy:

- Trochę za prosta
- Słaba oprawa audio
- Schematyczne kampanie
- Mały arsenał broni

Ocena:
72%

Odpowiedzi

Portret użytkownika Jedrek13

Naprawdę fajna recenzja,

Naprawdę fajna recenzja, trochę mnie zdziwiła ocena, spodziewałem się gdzieś 80% a tutaj tylko 72%, zwłaszcz, że minisy z założenia mają być proste, oprawa audio musi pasować do gry i nie może być zbyt droga, przecież to gra za 16zł z ładną grafiką w 3D. Po twojej wypowiedzi też można wnioskować, że gra jest bardzo fajna i w miare długa izasługuje na więcej niż ocena którą dałeś. Oczywiście w gre nie grałem i bazuje tylko na tym co napisałeś, aczkolwiek dla jednego warte uwagi gry są od 6-7 a dla drugiego 7 oznacza dobrą gre. To twoja opinia i twój system wyceniania, ale wiedz jedno, zachęciłeś mnie tą recenzją, że chyba sobie niedługo w nią zagram :)

Portret użytkownika kaszana16

Wiesz, jak dla mnie

Wiesz, jak dla mnie postawienie tej grze wyższej oceny byłoby krzwydzące wobec innych tytułów, poza tym uważam, iż mimo swojej unikalności ten minis nie zasługuje na więcej. Tym niemniej naprawdę warto zagrać. Polecam!

Portret użytkownika chosenone

może minisy powinny być

może minisy powinny być oceniane poza kategorią dużych produkcji, wtedy ta gra "jak na minisa" mogła by dostać nawet 90%??

Dodaj nową odpowiedź

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
Type the characters you see in this picture.
Przepisz znaki widoczne w powyższym obrazku. Jeśli nie możesz ich odczytać, wciśnij Podgląd, by wygenerować nowy kod. Wielkość liter nie ma znaczenia.