Jesteś nie zalogowany. Stwórz konto lub zaloguj się!
Strona głównaForumRedakcjaKontakt

Seria MGS cieszy się nie cichnącą chwałą i sławą. Wszyscy oczekują na nadchodzącego MGS4, który ma zakończyć i rozwiązać wszystkie zawiłości serii. Fani nie mogą spać po nocach, obgryzając palce ze strachu, że zamówiony preorder zostanie zagubiony przez pocztę lub co gorsza premiera znowu zostanie przesunięta. Nie wiele więc osób mogło zauważyć niedawną premierę MGS:PO+, która nie tylko była cicha, ale także znikoma i jakoś nie rozbrzmiała wśród większej grupy. Ciekawy takim obrotem spraw postanowiłem na własne oczy się przekonać co jest nie tak.

 


MGS:PO+ nie jest ulepszonym pierwowzorem tak jak to mam miejsce z odsłonami Subsistence(zawierającymi poprzednią odsłonę z licznymi bonusami i usprawnieniami), tylko zwykłym dodatkiem z paroma misjami i rozgrywką postawioną na multi. Co by nie mówić spodziewałem się na początku czegoś na miarę Subsistence lub czegoś bardzo podobnego do tego. Na moje i fanów nieszczęście jednak tak nie jest.

Wszystko rozbija się o to, że tryb dla jednego gracza mógłby w ogóle nie istnieć w tym tytule. Misje przeznaczone do rozgrywki offline są, mówiąc bez ogródek, beznadziejne, nudne i powtarzalne. Wyobraź sobie drogi czytelniku, że zostajesz rzucany w coraz to inne zakątki świata przedstawionego w MGS:PO, bez żadnego sensu, w losowy sposób. Dodatkowo muszę Ci uświadomić, że jedynym celem jaki będziesz miał to dojście z punktu A do punktu B plus czasem zabicie wszystkich, którzy staną Ci na drodze. Żałosne?? Jak najbardziej. Po jego przejściu wywnioskowałem, że służy on jedynie do nałapania kolejnych żołnierzy, którzy będą służyć w naszych jednostkach(tych samych co w podstawce),ich przypakowania(za zaliczenie kolejnych leveli nasi kamraci awansują w danych statystykach)oraz zdobycia niezbędnych przedmiotów do walki online. Na zachodnich serwerach rozwój postaci w tej serii wydał się pomysłem śmiesznym, ja jednak bardzo go doceniam, ponieważ realnie oddaje zasady pola walki. Ktoś kto ciągle będzie używał danej broni w końcu osiągnie najwyższy poziom w jej obsługiwaniu i tak samo ma się z resztą statystyk. Tak więc czas spędzony nad grą offline na pewno nie będzie stracony, ponieważ im bardziej wzmocnimy naszych wojowników, tym lepiej i łatwiej poradzimy sobie online.

Tryb online, który miał stanowić główny powód wydania tego packa, jest co by nie mówić śmieszny. Prezentuje dokładnie to co podstawka z kilkoma dodatkami. Twórcy co by nie mówić nie przepracowywali się po nocach. Online oferuje to co większość gier, czyli solo lub team deathmatch I capture mission modes, jedynym większym dodatkiem jest strzelnica polegająca na hmm strzelniu do kolejnych przeciwników w celu zdobycia punktów. Tryb o tyle frustrujący, że bez tony amunicji nie mamy co w nim szukać. Twórcy nie pomyśleli o jakimś miejscu z nieskończoną ilością amunicji do dzierżonych broni, tak więc można skończyć biegając bez celu po mapie, ponieważ gra nie zalicza ataków melee’j. Smutna to prawda, ale bardzo prawdziwa, że gra zawiera kolejny niewybaczalny bug, błąd lub durne przeoczenie twórców. Jak wspomniałem wcześniej naszym żołnierzom możemy podbijać statystyki w trybie solo i teraz pomyślcie, że olewacie ten tryb chcąc zakosztować rozrywki online, a tu spotyka się drużynę, nie tylko uzbrojoną w najlepszy osprzęt, ale taką co może po prostu przeczekać aż stamina zejdzie ci do zera. Strasznie irytująca sprawa. Brak balansu online to jednak poważne niedopatrzenie.

Gra zawiera także pewne niedopuszczalne zmiany w porównaniu z oryginałem(oczywiście na minus). I tak jedną z nich jest sposób wyszukiwania rekrutów przez wi-fi, kiedyś wystarczał większy sygnał i mogliśmy przywitać nowego na naszej konsolce, teraz to jest prawie nie możliwe. Twórcy stwierdzili, że żołnierz z byle powodu i do byle kogo się nie przyłączy, tak więc bez odpowiedniego składu możemy od razu zapomnieć o rekrutacji w taki sposób. Zapomniałbym dodać, że wymagania są totalnie losowe, tym samym musimy liczyć na łut szczęścia.

Bonusowe postacie, które możemy w grze odnaleźć lub zdobyć poprzez przejście danych misji są dość irracjonalne. Np. kto mi wytłumaczy co robi Old Snake w świecie PO??Z tego co kojarzę to on jeszcze chyba nie istnieje nawet....W dodatku przyłączanie się tych bohaterów nie jest poparte żadnym sensownym wyjaśnieniem, ot dostałeś nowego członka, guzik mnie to obchodzi czy pasuje on do tej serii czy nie, jest silny, więc się ciesz graczu grr. Twórcy równie dobrze mogli dać w pewnym momencie Mario lub Sonic’a i jak dla mnie byłoby to tak samo jasne jak z Old Snake.

Jedyne nad czym mogę się rozpłynąć w tej grze to grafika, która jest równie piękna jak kiedyś, brakuje mi tylko filmików, które tutaj w ogóle nie występują, ale to ze względu, że nie ma warstwy fabularnej, więc i autorzy nie mieli po co ich tutaj dawać. Animacje postaci są bardzo dobre. Dodano im parę ruchów i wydaje mi się, że nawet trochę usprawniono stare.

Oprawa audio jest taka sama jak w poprzedniczce, więc też nie ma na co narzekać. Z wielką przyjemnością przypomniałem sobie wszystkie kawałki z MGS:PO, więc mogę to zaliczyć na wielki plus dla tej gry, ale z drugiej strony jak już powtarzać to czemu nie dać po kilka kawałków z każdej części?? Dla fana wtedy ten tytuł stawałby się wręcz przymusowy.

MGS:PO+ zaskoczył chyba każdego znawcę serii. Szkoda, że zrobił to poprzez zawód, a nie szok jakościowy. Jak dla mnie jest to pierwsza część od Konami, która mogłaby się w ogóle nie ukazać. Ciężko mi to mówić, ale tytuł polecam tylko wielkim fanom, którym niedoróbki nie zepsują zabawy z tego tytułu. Ja sam polecam wszystkim zostać przy MGS:PO.

Plusy:

-grafika
-muzyka

Minusy:

-bezsensowny dodatek
-masa przeoczeń

Ocena:
60%

Odpowiedzi

Portret użytkownika starmageddon

Moim zdaniem przynamniej

Moim zdaniem przynamniej 70,albo 75 %

Dodaj nową odpowiedź

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
Type the characters you see in this picture.
Przepisz znaki widoczne w powyższym obrazku. Jeśli nie możesz ich odczytać, wciśnij Podgląd, by wygenerować nowy kod. Wielkość liter nie ma znaczenia.