Wyobraźcie sobie grę tak denerwującą, że jej emocjom daje się ponieść sam Benedykt XVI, tytuł przez który Twoje PSP stanie się nieoficjalnym charterem lotniczym, kursującym po nieboskłonie Twojego pokoju. Produkcje tak idiotycznie denerwującą, że Wasza psychika zostanie zarażona zwątpieniem, a oczy i uszy zaczerwienią się ze złości! Tak, mowa oczywiście o N+! Grze, która przerywa spokojny schemat rodzinnych i sympatycznych tytułów, a w zamian serwuje nam ogromny zastrzyk adrenaliny, gniewu i bądź co bądź rozrywki...

W grze wcielamy się w człeko-podobną ninja’e, która sprawia wrażenie anorektyka z wodogłowiem. Aby nie urazić żadnych z grup społecznych, twórcy gry zaserwowali nam możliwość zmiany koloru głównego bohatera. Tym samym, możemy identyfikować się z afroamerykanami, azjatami, ludźmi zzieleniałymi z zazdrości czy słitaśnymi blondynkami (kolor różowy). Oczywiście wszystkie te kolorki są bonusem, który zdobywamy wraz z postępem w grze, ale do rzeczy....
Cały pomysł gry opiera się na bardzo nieskomplikowanym schemacie. Swoją rozgrywkę rozpoczynamy zawsze z miejsca narzuconego nam przez programistów, aby za chwilę huśtając, skacząc i biegając dostać się do przełącznika uruchamiającego portal, który przeniesie nas do kolejnej lokacji. Brzmi łatwo? Jasne, ale dołóżmy do tego czas, który nieubłaganie przypomina nam o nieuchronnie zbliżającym się końcu (symbol śmierci w życiu człowieka) oraz poziom trudności, który wraz z przechodzeniem kolejnych poziomów staję się prawdziwym koszmarem (symbol piętrzących się problemów w życiu). O ile sam upływający czas nie stanowi wielkiego problemu (zbieranie żółtych kryształków, dodaje cenne sekundy do naszego żywota), o tyle poziom trudności stanie się Waszą senną zmorą. Uwarunkowane jest to głównie przez sprytnie zaprojektowane plansze oraz przez różne przeszkadzajki (symbol pokrętności losu w życiu), których w grze nie brakuje. Tym samym naszym zadaniem będzie omijanie min, uciekanie przez policyjnymi syrenami oraz pociskami samonaprowadzającymi, czy też morderczymi laserami. Dokładając jeszcze do tego czujniki ruchu, patrole i magnesy twórcy przygotowali nam nie lada orzech do zgryzienia. Na początku odróżnienie wszystkich nieprzyjemnych przedmiotów od siebie przyprawi Was o ból głowy. Jednakże w miarę przechodzenia kolejnych epizodów zaczniemy je rozpoznawać w ciągu sekundy, a nawet nadamy im własne nazwy (k***s, kuwa etc). Jednak po kilku godzinach grania rozczarowuje nieobecność Gracjana Roztockiego, który nuciłby swoje cudowne piosenki przyprawiając tym samym o konwulsje przedśmiertne.

Jeżeli chodzi o estetykę, wygląd i dźwięki w grze, muszę rozczarować wszystkich fanów cudownych lokacji i przepięknych symfonii. Gra prezentuje się bardzo kiepsko pod względem audio-wizualnym, jednak pomysł i główny cel gry tak naprawdę nie potrzebują wymyślnych zabiegów graficzno-muzycznych...
Sama grafika składa się z prostych, bardzo „spixelowanych” kształtów o praktycznie identycznej barwie. W grze panują błękitno-niebieskie klimaty i rzadko uświadczymy innego koloru. Przez ten zabieg grafika staje się monotonna. Ale posłużę się teraz starym, bardzo mądrym powiedzeniem, że „nie należy oceniać książki po okładce”! Cała ta graficzna „prostota” jest jednym z większych atrybutów tego tytułu! Twórcy sprytnie postawili na małe skomplikowanie, aby nie rozpraszać gracza niepotrzebnymi „efektami specjalnymi”. Przez co gra się płynnie i bez spowolnień. O dziwo, ten zabieg sprawdza się wyśmienicie! Jesteśmy całkowicie skupieni na rozgrywce (bez skupienia ani rusz ), wyłączając mózg na wszystkie inne bodźce zewnętrzne (po 2 h gry zorientowałem się że mój kolega gasi mi papierosy na czole ).
Muzyka jako taka istnieje, ale w postaci 3 powtarzających się w kółko utworów. Jest to liczba jak najbardziej niewystarczająca, i po dłuższym słuchaniu zaczyna już grać nam na nerwach. Niby w sferze grafiki i muzyki prostota, pozwala lepiej wczuć się w grę, ale tylko w jednym z środowisk ma rację bytu.

W tym momencie mam dla was ogromną niespodziankę! Otóż N+ ma fabułę, pozwolę sobie przetłumaczyć fragment z książeczki dołączonej do UMD:
”Jesteś ninją o boskiej szybkości, zwinności i możliwości oddawania wielkich skoków, to wszystko jednak przyspiesza Twój metabolizm w efekcie czego pozostaje Ci 90 sekund życia, wydłuzającego się poprzez zbieranie "kryształków" mocy. Jak wszyscy wojownicy ninja tak i nasz bohater ma wrodzoną potrzebę zbierania złota, przeszukiwania pomieszczeń i omijania wszelkiego rodzaju pułapek.”
Być może nie jest to wymyślna historia, która pozwoli nam się utożsamić z głównym bohaterem, ale w mojej opinii, próba wymyślenia czegoś z polotem zabiłaby całą ”fajność” tego tytułu do którego możemy przysiąc w każdym momencie.

Jak wspominałem wcześniej wraz z postępem w grze wynagradza nas różnego rodzaju bonusami. A tych jest od groma! Poczynając od kolorów głównego bohatera, paczek dodatkowych epizodów (które odkrywamy, gdy przejdziemy kilka wcześniejszych), muzyki (praktycznie tej samej), a kończąc na zupełnie nikomu nie przydatnych „tańcach” naszego bohatera po ukończeniu danego epizodu. Muszę jednak przyznać, że w grze nie przywiązujemy do tego jakiejś szczególnej wagi. Jakby w nagrodę można było odkryć wielki obrazek tłocznej orgii, to aj owszem! A tak? Szybko o tym zapominamy.
Oprócz opcji dla jednego gracza, twórcy zaaplikowali również możliwość tworzenia własnych leveli oraz tryb multiplayer! Tworzenie własnych plansz sprawia niemałą radochę, biorąc pod uwagę fakt, iż później możemy się nią pochwalić (i zagrać) wysyłając ją do internetu! Samo projektowanie jest banalnie proste, więc każdy powinien sobie z tym poradzić. Jednakże to w trybie dla wielu graczy, możemy rozładować napięcie na swoim przeciwniku! Do wyboru mamy kila trybów: zbieranie ziarenek (kto więcej), przełączanie guzików tak, aby mieć ich znaczną większość czy też najbardziej popularna z dzieciństwa gra – Berek. Żałujmy tylko, że tryb multiplayer dostępny jest tylko przed ad-hoc, a nie przez infrastructure, który w zasadzie mógłby się pojawić, gdyż ilość przesyłanych danych jest minimalna.

Gra przede wszystkim skierowana jest do ludzi o mocnych nerwach. Niech cholerycy, dzieci oraz ludzie słabi psychicznie omijają tą grę szerokim łukiem. Chodzi tu głownie o wybuchy szału i furii, które mogą niekorzystnie przedstawić nas w świetle swoich najbliższych. Wszyscy, którzy się tego nie obawiają koniecznie powinni w nią zagrać, gdyż satysfakcja z jej ukończenia jest WIELKA! I samo to, powinno budzić w innych ludziach podziw i szacunek. Co niektórzy z graczy stworzyli księgę przykazań odnoście N+. Wniosek może być tylko jeden, pomimo prostoty, nie za ciekawej grafiki i dźwięku N+ jest grą, którą z czystym sumieniem mogę polecić osobą szukającym na PSP czegoś ciekawego. Kto grał wie, że płakanie krwią jest bolesne, kto nie grał może śmiało sięgnąć po N+ w celu zahartowania psychiki i przygotowania do ciężkiego dorosłego życia...
+ pomysł
+ poziom trudności
+ duża ilość leveli
+ tryb multiplayer
+ edytor plansz
- port z PC
- muzyka
- poziom trudności
- krew w łzach :|







Odpowiedzi
przeszedłem calutką :D tylko
Nikas - 16 czerwiec, 2009 - 21:59przeszedłem calutką :D
tylko nie odblokowałem wszystkiego
gra wymiata :)
Gra jest srasznie trudna,nie
starmageddon - 24 lipiec, 2009 - 12:21Gra jest srasznie trudna,nie ukończyłem zostało mi 6 LVLi.
Dodaj nową odpowiedź