Obudziłem się w zaciemnionej, zimnej i cuchnącej pleśnią sali więziennej. Nie wiedzieć czemu się tutaj znalazłem, wstałem ze swojej pryczy i poszedłem chwiejnym krokiem do krat swojej celi. Więzienie wydawało się przerażająco ciche, biorąc pod uwagę atmosferę tego miejsca. Zewsząd atakowała mnie cisza, która napierała na mój mózg żądając wyjaśnień. Dlaczego się tutaj znalazłem? Dlaczego ktoś zaingerował w moją wolność? W obecnej chwili nie mogłem odpowiedzieć na to pytanie, gdyż moją uwagę przykuły akta leżące na pobliskim biurku strażnika, który najwidoczniej zrobił sobie przerwę na kawę i pączki. Przetarłem oczy, chcąc jak najbardziej polepszyć ostrość widzenia. Musicie wiedzieć, że oszukiwałem na komisji lekarskiej, aby tylko przyznali mi papierek, uprawniający mnie do jazdy za kółkiem. W tej chwili bardzo żałowałem, że nie noszę okularów, ale po dłuższym wytężeniu swoich narządów ocznych z niedowierzaniem stwierdziłem, że akta, które leżą na biurku dotyczą mojej osoby! Dość sporo czasu zajęło mi odczytanie nagłówka, aż w końcu żałowałem, że to uczyniłem. Gdy tylko to zrobiłem, zdałem sobie sprawę z jakiego powodu zostałem osadzony na przymusowe wakacje w więzieniu. Sam nagłówek głosił: "Zatrzymany za udział w nielegalnych wyścigach ulicznych".

Po niespełna dziesięciu miesiącach w świat wyjechał nowy Need For Speed! Tym razem z przyszytą naszywką "Undercover". Nowa odsłona powraca do korzeni serii, zrywając z koncepcją jej starszej siostry i znowu przenosząc akcję na zatłoczone ulice miast. Chyba wszyscy się ze mną zgodzą, że NFS Pro Street okazał się kompletnym niewypałem, zahaczając nawet o granice absurdu! Panowie z EA Games najwidoczniej poszli po rozum do głowy (lub fani serii zrobili im małą rewolucję analną) i stworzyli tytuł bazujący na kultowej odsłonie "Most Wanted" oraz agresywnym "Carbonie". Ogólnie rzecz biorąc, nowy NFS to połączenie tych dwóch tytułów, oraz dodanie kilku dość ciekawych rozwiązań, o których będziecie mogli przeczytać w dalszej części recenzji. Osobiście muszę stwierdzić, że niechętnie podchodziłem do nowego dzieła EA Games, mając w pamięci ich wcześniejszą porażkę w postaci "legalnych wyścigów". Czy udało im się mnie zaspokoić? Poniekąd tak, gdyż mam duży sentyment do starszych wersji tej gry, ale jak zawsze, da się do czegoś przyczepić i niestety (a może i stety) gra również ma wady. Ale wszystko w swoim czasie.

Ogólnie rzecz ujmując tytuł "Undercover" można przetłumaczyć jako "pod przykrywką", gdyż w znacznym stopniu wiążę się to z fabułą gry. A ta jest dość ciekawa, ale na nieszczęście mało wciągająca. Otóż tym razem wcielamy się w niejakiego Kellera, zwykłego policjanta z drogówki, który jest mistrzem w łapaniu złodziei samochodowych. Jego umiejętności zostały zauważone przez FBI, które pozyskuje go do swoich szeregów, aby rozpracował międzynarodowy przemyt samochodów. Jest to o tyle ważne, że rozwikłanie tej zagadki, może wpłynąć na zahamowanie przemytu samochodów w kilkunastu krajach świata. Od tej pory naszą zwierzchniczką staję się Chase Linh - piękna, wielkomelonowa kobieta, która słynie ze swojego bezkompromisowego charakteru. Nie ulega wątpliwości, że jest profesjonalistką i chce za wszelką cenę rozwiązać tą sprawę. Głównym zadaniem naszego bohatera jest przeniknięcie do środowiska szaleńców, popaprańców i złodziei, w którym prędkość, kradzież i granie na nerwach policji jest jedyną regułą. Tak zarysowuje się główny wątek fabularny, i dopowiem tylko, że nieraz będziecie świadkami porządnych zwrotów akcji.

Całą koncepcję rozgrywki można przedstawić według prostego schematu. Zanim jednak do tego dojdę, warto w tym miejscu zaznaczyć, że cała akcja gry, rozgrywać się będzie w trzech, niedużych miastach. Swoją przygodę rozpoczynamy w Sunset Hills, gdzie najprościej mówiąc jesteśmy... nikim. Od tej pory naszym głównym priorytetem jest zaimponowanie oraz wykazanie się przed członkami "gangu", który opanował to piękne miasto. Aby zostać przez nich zauważeni, musimy pozyskać odpowiednią liczbę punktów reputacji, oraz wygrać konkretną ilość wyścigów. Gdy już to uczynimy i zyskamy miano "ziomka" wśród nowych znajomków, będziemy od nich otrzymywać kolejne zadania, aby udowodnić swoją lojalność i jeszcze bardziej zapulsować wśród najwyżej plasującej się persony w danym gangu. Gdy już wszyscy darzą się miłością, wzajemnym szczęściem i szacunkiem (o dzieleniu się kobietami nie wspomnę), nasz dzielny bohater zostaje zobowiązany do przerwania tej sielanki. Wyjeżdża na miasto na polowanie najwyższej głowy w całej organizacji (nieodpartą pomocą służy również panna Chase, która przekazuje nam współrzędne miejsca naszego celu), aby wsadzić je za kratki. Nie jest to wcale takie łatwe jakby się wydawało, gdyż przeciwnik dysponuje o wiele lepszą bryką, przez co dogonienie go i zlikwidowanie wymaga nie lada zdolności. Wszystko staje się jeszcze bardziej skomplikowane, gdy "lizusy" władcy, chcą go za wszelką cenę uchronić przez marnym losem schylania się po mydło! Ich też musimy złapać, ażeby nie "poszli w świat i nawracali" tych, których zdążyliśmy już przekonać do naszej osoby. W przeciwnym razie działanie "pod przykrywką" spełzło by na niczym, o czym z pewnością powiadomiła by nas panna Chase za pomocą telefonu komórkowego. Warto w tym miejscu zauważyć, że czas w "wirtualnej" komórce jest czasem aktualnym (rzeczywistym) i stanowi fajny smaczek w całej grze.

Czas najwyższy powiedzieć słów kilka o ogólnym interfejsie podczas wyścigów, który na pewno nie został ograniczony do minimum! Kiedy jesteśmy już za kółkiem bombarduje nas grad wskaźników, napisów, mapek i innego cholerstwa, które od tej pory stanie się naszą Biblią. I tak też, w lewym górnym rogu znajdziemy swoją aktualną pozycję w wyścigu, trochę niżej zobaczymy czerwony pasek, wskazujący punkty pościgu, a pod nim mini mapkę, która doskonale spełnia swoją rolę i ułatwia odnalezienie się w terenie. W centralnej części górnego ekranu widnieje lusterko, służące tylko i wyłącznie do oglądania świateł swoich przeciwników, oraz ogólne informacje o pozycji, którą aktualnie zajmujemy, ilość okrążeń oraz czas (upływający rosnąco lub malejąco). Po prawej stronie lusterka na pewno nie omieszkamy zauważyć symbolu radiowozu policyjnego. Ma to ułatwić zorientowanie się, z której strony nadjedzie dana jednostka stróżująca (bardzo, ale to bardzo nieprzydatna rzecz). Błądząc dalej po ekraniku odnajdziemy wskaźniki prędkości, pasek naładowania nitro oraz bullet time'u. Wszystko to zostało rozmieszczone w bardzo starannie i nie przeszkadza podczas prowadzenia drogowych wojaży.

Interfejs zmienia się minimalnie podczas poszczególnych trybów, a tych jest od grona i ciut ciut! Pod tym aspektem gra mnie bardzo mile zaskoczyła. Dzięki tak bogatemu wachlarzowi wyboru, tytuł zyskał na atrakcyjności i niweluje monotonność. I tak, przyjdzie nam się ścigać w trybach znanych już z poprzednich części gry, ale również w kilku nowych "aranżacjach".
Pokrótce opiszę te starsze, skupiając się bardziej na nowościach. A więc ścigając się na tradycyjnych trasach mamy do wyboru: tor (na dystansie kilku okrążeń), sprint (przedostanie się z punktu A do punktu B), punkt kontrolny (w rozmieszczonych miejscach na trasie ustawione są checkpointy), eliminacje (ostatni na mecie w danych okrążeniu odpada), ucieczka (naszym zadaniem jest oddalić się od ścigających nasz jednostek policji - w Carbonie, była to ucieczka przed członkami teamu), starcie z policją (chodzi o "wykastrowanie" określonej liczny policyjnych aut) czy choćby zniszczenia (nabrojenie za określoną sumę pieniędzy).
Pierwszym nowym trybem w NFS:U jest "Walka o przewagę"! Na torze znajdujemy się tylko my oraz nasz przeciwnik. Naszym zadaniem jest wyprzedzenie go i sprawienie, aby wciągał nosem nasze spaliny. Głównym atutem tego trybu jest "samowolka" na trasie. Nie jesteśmy ograniczeni z góry nakreślonym przez twórców terenem, a do dyspozycji mamy całe miasto. W ten sposób możemy śledzić (bądź uciekać) jak i gdzie nam się żywnie podoba!
Drugą innowacją jest opcja "Super samochód". Jest to zlecenie członka danego gangu, aby wykraść jakąś super, wyczesaną w kosmos brykę i bezpiecznie odstawienie jej do kryjówki. Warunki są dwa! Nie możesz uszkodzić auta poniżej określonej kwoty, gdyż kupiec po prostu Cię wyśmieje i odeśle od razu na złomowisko. Drugi warunek wiążę się z ucieczką policji, która krąży intensywnie w rejonie "porwania" samochodu. Muszę przyznać, że wózki są naprawdę odpicowane i odstawienie ich w nienaruszonym stanie graniczy z cudem. Policja również nie szczędzi agresji wobec nas i gdy tylko nadarzy się okazja robi nam przysłowiowo "z dupy garaż".
Trzecim dość ciekawym trybem jest tryb zwany "Bitwą na autostradzie". Oczywiście jak sama nazwa wskazuje rozgrywka odbywa się na ruchliwej autostradzie, a naszym zadaniem jest wyprzedzenie oraz zostawienie w tyle naszego rywala, na tyle długo, aż pasek wyprzedzenia osiągnie szczyt. Jednakże ruch uliczny na autostradzie jest dość "biedny" i manewrowanie między samochodami nie stanowi żadnego kłopotu. Problem powstaje wtedy, gdy nasz wózek jest o kilka poziomów gorszy od bryki naszego przeciwnika. Wtedy jedynym sposobem na wygranie owego wyścigu jest modlenie się, aby ten w coś przyfasolił, żebyśmy mogli spokojnie ominąć karambol i pognać w stronę upragnionych pieniędzy za wygraną!
Czwartą bogatą w nowości opcją jest przesiadka ze sportowej bryki, w samochód policyjny! Tryb nosi nazwę "Bądź gliną". Jako, że pracujemy "pod przykrywką" kiedyś w końcu musiało do tego dojść. Zasiadamy za kółkiem radiowozu i naszym zadaniem jest ścigać przestępców, jawnie łamiących przepisy drogowe. Sama rozgrywka odbywa się na identycznych warunkach co "starcie z policją" z tymże, tym razem to my włączamy koguta. Mimo to, pościg za przestępcami bardzo dowartościowuje i sprawia, że nasze ciało wypełnia poczucie dobrze wykonanego uczynku.

Jednakże, aby eksplorować nowe tereny trzeba dowiedzieć się troszkę o trasach, które zostały nam zaoferowane. Jak już wspominałem wcześniej, wszystkie trzy miasta są małe i trasy na których przyjdzie nam się ścigać, będą bardzo często się powtarzały. Czasami jest nawet tak, że "tor" oraz "eliminacje" odbywają się na tym samym odcinku, co naprawdę potrafi wkurzyć. Aczkolwiek nie same trasy są najgorsze, a sama mapa, która wydaje się dziwnie znajoma. Tak moi drodzy! Jest to praktycznie ta sama mapka, którą oglądaliśmy już w NFS Carbon (ciekawostka: mapka z Carbona została zapożyczona od pecetowej wersji NFS:MW). Czyli mówiąc wprost! Ścigamy się po ulicach miasta znanego nam już z Most Wanted, z tą różnicą, że teraz została ona pocięta i rozłożona na trzy metropolie. Twórcy gry poszli na łatwiznę, po raz kolejny zostawiając nam przechodzone majtki.


Słów kilka należy poświęcić również samemu procesowi zdobywania punktów reputacji. Wszystkie wykonane i wygrane imprezy zostają przeliczone na punkty renomy. I to właśnie od nich głównie zależy odblokowanie kolejnych poziomów w grze. Warto również zauważyć, że dookoła prędkościomierza został zamontowany żółty pasek napełniający się do pewnej granicy, tylko po to, aby mógł przeskoczyć na wyższy poziom. Otóż pasek ten przyspiesza ładowanie dwutlenku azotu, nieodłącznego symbolu serii NFS. Aby w pełni cieszyć się tą dogodnością, musimy spełnić określone kryteria. Pasek rośnie w siłę, gdy wykonujemy fenomenalnie długie skoki, wykonujemy poślizgi, wyprzedzamy samochody w bardzo małych odległościach czy choćby jechanie przez dłuży okres czasu za danym samochodem. Warto zwracać uwagę na ten fakt, albowiem niejednokrotnie nitro przesądzi o wygranym wyścigu. Nic jednak nie trwa wiecznie i napełniony pasek, pryska zawsze, gdy uderzymy w jakąś przeszkodę znajdującą się na torze. W takich wypadkach chciałoby się rzec "przeżyjmy to jeszcze raz".

Nierozłącznym znakiem rozpoznawczym Need For Speed'ów była policja! Po kilkumiesięcznej rozłące ze stróżami prawa, twórcy postanowili nam dać możliwość uczestniczenia w brawurowych pościgach. W odsłonie Most Wanted to właśnie ona napędzała całą fabułę gry i stała się nierozłącznym uprzykrzaczem życia kierowców. Właśnie dlatego fani serii zarzucali EA Games, że ich zamiłowanie do chłopców w mundurach jest przesadzone i należy coś z tym zrobić! Ich modlitwy zostały wysłuchane i w kolejnej serii, aspekt policjantów został zepchnięty na drugi plan. W Pro Streecie został on w ogóle wyeliminowany z racji legalnych wyścigów. Tym razem jest inaczej! Policja powraca z takim impetem, że zdawać by się mogło, że co drugi mieszkaniec tej zmyślonej krainy ma w szafie policyjny mundur i kajdanki z zamszu! Wspominany wcześniej wskaźnik nad mini mapą, pozwala nam śledzić naszą reputację wsród gliniarzy. Im więcej nabroimy tym częściej ich spotkamy. Konto zawsze możemy sobie wyczyścić do zera, zmieniając samochód lub przemalowując je. Jest jej praktycznie tak samo dużo, co rozmnażających się królików! W dodatku twórcy dali nam możliwość "poświntuszenia z policjantami", w każdym trybie wyścigu, co nie do końca rozumiem, ponieważ w niektórych jest to całkowicie zbędne! Za trafny przykład niech mi posłużą eliminacje - nie dość, że kręcimy się w kółko, po kolei się wygryzając, to jeszcze musimy "niańczyć" rozkapryszone służby porządkowe. Jednakże nie to jest najgorsze! Poziom inteligencji panów w mundurach sięgnął chyba najgłębszego dna! Są tak denni i nieudolni w tym co robią, że swoją inteligencją zaniżają średnie wydobycie gazu na terenie Uzbekistanu! Nie dość, że ich wszędzie pełno, to jeszcze wysyłają Paris Hilton w mundurze! Po-ra-żka! Nawiasem mówiąc „smerfy" mają również skłonności samobójcze! Wyraża się to przede wszystkim czołówkami przy 280 km/h! Chciałbym poznać ich cudowny sposób pozostania w środku pojazdu podczas takiej kolizji. Jest to rzecz niesłychana i na pewno w tej chwili słynne koncerny marek samochodów licytują się z EA GAMES o tą zbawienną formułę! Nie muszę chyba wspominać, że wszystkie jednostki wyglądają praktycznie tak samo, a wersji radiowozów jest aż trzy! Gdy siły lądowe nie dają sobie z nami rady, na pomoc wzywany jest helikopter! Marne będą Wasze próby spoglądania w niebo, aby go zobaczyć, gdyż pojęcie "helikopter" ogranicza się jedynie do wirującego krzyżyka na mapie i oświetleniu naszego samochodu. W tym aspekcie daję Wam pełną swobodę uwolnienia wyobraźni, co znajduję się nad Waszymi głowami. Osobiście wysnułem teorię, że zostałem oświecony przez nieczyste siły nadprzyrodzone. Ów maszyna latająca da nam spokój w momencie gdy skończy mu się paliwo i będzie musiał odlecieć poza granicę mapki. Podsumowując działania policji w NFS:U : Zawsze i wszędzie, ale nigdy tam gdzie trzeba!

Ruch uliczny został tak zaprogramowany, aby krępował nasze ruchy w każdym wyścigu. O wyglądzie rozpisywać się nie będę, gdyż samochody uliczne wyglądają jak ja podczas poranków (czyli paskudnie). Moją uwagę przyciągnęła jednak sztuczna inteligencja, gdyż jest dość ciekawa. Bazuje ona na granicy debilności oraz błyskotliwości (trudno to określić). Otóż niejednokrotnie zapadnie Wam w pamięci sytuacja, podczas której nadjeżdżający z naprzeciwka samochód będzie zjeżdżał na boki, aby tylko uniknąć bliskiego spotkania ze zderzakiem innego czterokołowca. Czasami spieszą się tak bardzo, że wpadają w poślizg i taranują inne pojazdy (w tym także policję), co ułatwia nam wygranie wyścigu. Z drugiej jednak strony każdy kij ma dwa końce i tak naprawdę wszystko zależy od przypadku. Mimo, że niektóre auta zachowują się dość inteligentnie to zdarzają się i takie sztuki, które swoją „genialnością" przerastają idee samego Romana Giertycha. Kręcą się w kółko, jeżdżą po trawie, zderzają się same ze sobą, aż w końcu zablokują cały ruch na drodze.
Grafika w grze prezentuje się średnio. Jest na pewno lepsza od tej zaprezentowanej w Pro Street, ale gorsza od tej, którą ujrzeliśmy w Carbonie. Jest to niewystarczające biorąc pod uwagę siły drzemiące w naszej konsolce. Samochód powinien dobrze wyglądać i dobrze jeździć. W tym przypadku tylko dobrze jeździ (co również jest kwestią sporną). Auta wyglądają jak drewniane klocki, które nie zostały do końca wystrugane przez stolarza. Odcień lakieru wygląda jak 16 kolorowe obrazy w paincie (a i tak prezentują się one lepiej). Podobnie rzecz ma się z krajobrazem - wszystko jest na średnim poziomie i nie ma nawet na czym zawiesić oka. I tutaj kolejna wtopka! Nieraz doświadczycie efektu "dogrywania mapy" dosłownie na naszych oczach! I to nie tylko krajobrazu czy odległych budynków, ale również samochodów, które wyrastają przed nami nie wiadomo skąd! Jedyną wartą pochwały rzeczą jest efekt rozmycia, który towarzyszy nam zawsze podczas bardzo dużych prędkości lub użycia "dopalacza". Zostało to fajnie zaprezentowane, ale głównym tego celem jest zakrycie niedociągnięć graficznych otoczenia. Jeżeli jesteśmy przy omawianiu kwestii graficznej, warto wspomnieć o przerywnikach filmowych, które nie są już (na szczęście) rysunkowe! W końcu możemy obejrzeć prawdziwych i żywych aktorów, którzy swoim aktorstwem na pewno kaleczą scenę filmową. Aczkolwiek bardzo miło było zobaczyć taki postęp w grze.

Gry noszące w tytule słowa Need For Speed zawsze trzymały odpowiedni poziom muzyczny. I tym razem nie jest inaczej. Kawałki zostały świetne dobrane, wpadają w ucho i na pewno każdy dostosuje je pod swój gust muzyczny. Wspomnę tylko o nutkach takich sław jak: Prodigy czy Airbourne. Jeżeli jednak utwory przygotowane nam przez twórców Ci nie wystarczają, to możesz zaaplikować własne z katalogu karty pamięci. Bardzo proste, ale w pełni satysfakcjonujące rozwiązanie. Gdy na chwilę oderwiesz się od muzyki, z pewnością usłyszysz inne dźwięki towarzyszące grze. Moim skromnym zdaniem są to dźwięki tak brutalnie gwałcące nasze uszy, że radzę je ściszyć lub w ogóle wyłączyć. Brzmienie silnika czy odgłos zmiany skrzyni biegów jest tak biedny i denerwujący, że woła o pomstę do nieba! Co z tego, że odgłos każdego samochodu brzmi inaczej jak i tak zamiast normalnych silnych, i męskich odgłosów, dostajemy "pierdzenie" i skrzypienie.

Sterowanie autem jest intuicyjne i każdy z nich prowadzi się inaczej. Na szczęście nie jest to symulacja i opanowanie prowadzenia maszyny zajmuje nam dosłownie chwilę. Bardzo użytecznym "bajerem" jest oddanie w nasze ręce trybu "bullet time", dzięki któremu możemy zabawić się w Księcia Persji i spowolnić czas. Gdy tylko skorzystamy z tego trybu, kamera przenosi nas bezpośrednio nad samochód, obraz staje się zamglony, a samochód jest bardziej sterowny. Opcja jak najbardziej przydatna podczas ostrych zakrętów, czy zatłoczonego ruchu ulicznego. Warto również w tym momencie wspomnieć, że gdy zechcemy skorzystać z tego udogodnienia wszystkie dźwięki zostają wyłączone (m.in. muzyka) i w tle słyszymy nierówny oddech kierowcy. Taki motyw potęguję powagę sytuacji i sprawia, że wyłączamy się całkowicie z rzeczywistości, skupiając się jedynie na torze. Cały bullet time trwa zaledwie chwilę, ale na szczęście szybko się regeneruje.
Twórcy zaserwowali nam trzy możliwość klawiszologii, wykluczając możliwość własnego ustawienia przycisków. A szkoda, gdyż ulokowanie spowalniacza czasu pod kółkiem jest bardzo uporczywe i lepiej zdało by swoje zastosowanie znajdując się pod R.

W grze dano nam możliwość pościągania się sporym zapleczem samochodów. Na początku swojej przygody możemy wybierać pośród odgórnie narzuconych nam przez twórców aut: Nissan 240SX, Mazda3 MPS oraz Pontiak Firebird. Osobiście polecam Nissana, gdyż jest dość łatwy w prowadzeniu i na pewno przyczyni się do wygrania początkowych wyścigów. Oprócz tego dane nam będzie zasiąść za kierownicą takich marek jak: Ford, Dodge, Toyota Porsche, Mitsubishi, Mercedes, BMW, Aston Martin czy chociażby Lamborghini. Każdy z nich kosztuje więcej od poprzedniego, więc warto zbierać pieniądze na lepszy wózek i zainwestować w jego customizację. A w tym aspekcie mamy do wyboru oprócz podrasowania osiągów m.in. zmianę karoserii, felg, maski, spoileru oraz koloru auta. Każda opcja prezentuje nam kilkadziesiąt możliwych rozwiązań, aby tylko polepszyć ogólny efekt wizualny. Zmian w stosunku do NFS: Carbon jest mało, a wręcz są niezauważalne. Dodam tylko, że kamera jest tak dziwnie ustawiona, że nieraz będziecie chcieli pacnąć kamerzystę w głowę! (na szczęście istnieje podgląd samochodu, ale używanie tej opcji z każdą zmianą mija się z celem).
Doskonale pamiętamy dość irytujący szkopuł występujący w poprzednich osłonach Need For Speed'a. Nie ważne jaki samochód kupiliśmy, to i tak, nasi przeciwnicy posiadali podobne pojazdy pod względem osiągów. W „Undercover' jest lepiej, a nawet dużo lepiej! Tutaj kupując nową brykę masz pewność, że przez jakiś czas będziesz dominował na torze, zostawiając przeciwników daleko w tyle, a nawet ich dublować! Jeżeli jednak i to Wam nie wystarcza możecie podrasować osiągi i odstawić rywali na tyle daleko, aby móc spokojnie iść zrobić sobie kawę lub herbatkę.

Miło mi poinformować, że nowy Need For Speed wspiera pielęgnowanie języka polskiego i wyszedł w kinowej wersji językowej. Przetłumaczone zostało wszystko, zostawiając jedynie oryginalne odgłosy aktorów i radia policyjnego. Samo tłumaczenie jest w 100% świetne, a nawet perfekcyjne. Jedyne co może kłuć w oczy to napisy wtopione w przerywniki filmowe, które są za małe i skutecznie potrafią doprowadzić do bólu oczu. Przyczyniają się również to ogólnego niezrozumienia tekstu, a co za tym idzie, do niezrozumienia wątku fabularnego. Wszystko inne jest naprawdę zrealizowane z dużym rozmachem i powagą.
Oprócz trybu kariery, będziemy mogli pośmigać w bardziej luźny sposób dzięki "Szybkiej grze", gdzie sami wybieramy jaki rodzaj wyścigu chcemy rozegrać. Czym byłaby ściganka bez trybu Multiplayer? To tak jakby obciąć ręce fryzjerowi lub narząd płciowy mężczyźnie! Nowy NFS również go posiada i bardzo dobrze umila czas odrywając nas od trybu kariery. Jedynym koniecznym czynem jaki musimy dokonać to zarejestrowanie konta na EA Nation, które możemy wykreować bezpośrednio z poziomu PSP. W trybie dla wielu graczy możemy ścigać się z kolegami z całego świata, pokazując im swoje umiejętności na torze (lub ich brak).
Do wyboru mamy trzy tryby: tor, sprint oraz ewakuacja. Pierwsze dwa są nam doskonale znane wiec ich opis jest zbędny. Ewakuacja pozwala nam wcielić się w służby mundurowe i ścigać przestępcę (przestępca zawsze jest tylko jeden, a radiowozów może być maksymalnie trzy). W tej opcji mamy pełne pole wyboru, gdyż mamy do dyspozycji jedno z wcześniej wybranych miast. W opcjach tworzenia nowej gry możemy wybrać takie aspekty jak: ruch uliczny, ilość graczy czy chociażby tor (lub mapę) po której możemy się ścigać. Zabawa jest naprawdę przednia i wszystkim ją polecam.
Naturalnie podczas rozgrywki z żywym przeciwnikiem nie możemy korzystać z bullet time'u, co nie wprawionym kierowcom może pokrzyżować plany wygranej. Zaletą występującą również po stronie wady jest możliwość wyboru samochodu, który najbardziej nam odpowiada. Z jednej strony jest to dobre rozwiązanie, gdyż nic nie krępuje naszego wyboru, ale z drugiej warto byłoby wziąć pod uwagę jedną grupę samochodów o podobnych osiągach. Niestety najbardziej wkurzającą kwestią są ucieczki graczy! Gdy delikwent to uczyni, wyścig automatycznie jest zakończony i zostajemy przeniesieni do poczekali EA Nations. Mogłoby zostać to lepiej rozwiązane. Poza tymi małymi szególikami naprawdę warto zmierzyć się z przeciwnikiem innym niż komputer.
Podsumowując, jeżeli podobał Ci się NFS Most Wanted oraz NFS Carbon na pewno odnajdziesz się również i w tej edycji. Gra ma klimat, którego brakowało jej poprzedniczce. Znowu przenosimy się na ulice miast, dzięki czemu gra odżyła i chce oddychać pełną piersią. Więc gaz do dechy i tyle Cię widzieli!
W celi więziennej spędziłem 3 dni. Trzy długie dni, które ciągnęły się niczym miesiące. Nie zdawałem sobie sprawy, jak ciężko będzie mi się rozstać z moją dziecinką. Jej kształty śnią mi się po nocach doprowadzając do stanu szaleństwa. Brakuje mi naszego zgrania, przecież tworzyliśmy jedno ciało! Wiem, że jest blisko mnie, czeka na parkingu policyjnym i już się rozgrzewa. Znowu spędzimy upojne chwile sam na sam! Mój Aston Martinku bądź mi wierny i poczekaj na mnie! Już niebawem przyjaciele wpłacą za mnie kaucję. A wtedy zemszczę się na Kellerze, który zgotował mi tak marny los!
Plusy:
+ klimat
+mnóstwo trybów rozgrywki
+muzyka
+ powrót policji
+ ciekawa fabuła
+ dość długa
Minusy:
- samochody i opcje tuninngu
- IQ policji
- grafika
- niezniszczalne auta
Odpowiedzi
Przeszedłem dopiero z 10
Ptak - 4 czerwiec, 2011 - 10:15Przeszedłem dopiero z 10 wyścigów i już nie chce mi się grać. Wersja na PC jest o wiele lepsza i warto ją kupić w przeciwieństwie do wersji na PSP.
Jest tu Free Ride?
krysti111 - 19 listopad, 2011 - 15:23Jest tu Free Ride?
Dodaj nową odpowiedź