Od samego początku podchodziłem do tego tytułu z lekką rezerwą. Otóż produkcja polegająca na dopasowywaniu przedmiotów do ich cieni... Chociaż sprowadza się to do najprostszego systemu "zrób coś jak najlepiej, a dostaniesz więcej punktów", jakoś mam mieszane uczucia. Nie to, że gry koniecznie muszą posiadać jakiś konkretnie określony i widoczny gołym okiem cel (odkryj, dotrzyj, wyeliminuj, nawet jak to wszystko nie ma końca), lecz dzięki niemu mamy narzucone inne wyzwanie niż uzupełnienie swoim nickiem tabeli zwycięzców. Oczywiście nie oznacza to, że w 3D Twist & Match chodzi jedynie o to drugie, gdyż jest to w gruncie rzeczy niemożliwe. Jakimś sposobem wynik trzeba nabić. Chwila, nie od środka. Przepraszam za to wyrzucenie od razu na głęboką wodę, lecz kwestia "celu" nie daje mi spokoju. Jeżeli jesteście tym wstępem skołowani, ten tekst rozwieje Wam moje powyższe mętnie przedstawione i niedokończone przemyślenia.
Bulkypix, twórca gier dedykowanych platformie Apple'a przygotował kolejną minigierkę, którą następnie przeportował dla nas Sanuk Games - 3D Twist & Match. Całość opiera się na manipulowaniu różnymi przestrzennymi obiektami w taki sposób, by dopasować je do cienia ukazanego w tle. Owy cel wykonamy w trzech trybach - dwa główne polegające dokładnie na tym samym, lecz z trochę zmodyfikowanymi zasadami dysponowania czasem "Classic" oraz "Rush", a także jeden treningowy "Practice". Rozgrywkę urozmaici nam 10 motywów takich jak wakacje, święta, pojazdy, budowa, halloween etc. z przynależnymi do nich przedmiotami, których łącznie uświadczymy 200.
Wybierając jeden z głównych trybów rozgrywki zostaniemy jeszcze poproszeni o sprecyzowanie stopnia trudności - "Beginner", "Amateur", "Expert". Można przyznać, że rzeczywiście różnicę widać, gdyż w najprostszym ilość potrzebnych ruchów by dopasować rzecz do cienia jest mniejsza. Dobrze, w takim razie jak to wygląda w praktyce? Nie rozdrabniając się w tej chwili na zasady różniące tryby "Classic" oraz "Rush", spójrzmy na gameplay. Po środku ekranu umieszczono obiekt i zaraz za nim jego cień, oczywiście widziany z innej perspektywy - mamy za zadanie dopasować się do niego. Nie możemy przedmiotem luźno obracać, jesteśmy ograniczeni do trzech standardowych osi (XYZ) oraz przekręcaniem co 90 stopni. Służy do tego D-pad/Analog, oba odpowiedzialne za to samo, oraz triggery. Na początku ciężko jest się przyzwyczaić, lecz chwila grania i wszystko zaczyna gładko wychodzić.

Obróciliśmy obiekt, dopasowaliśmy, dostaliśmy kolejny, dopasowaliśmy, kolejny, dopasowaliśmy, kolejny... By nie było zbyt monotonnie, co 5 przedmiotów pojawia się nowa sceneria. Nie zapomniano także o systemie combo polegającym na przypasowaniu obiektu w jak najmniejszej ilości możliwych do wykonania ruchów. Jak się uda, nasz mnożnik punktacji wzrasta o jeden, obiekt zostaje, lecz z innym wizerunkiem cienia i tak maksymalnie pięć razy na każdym przedmiocie. W tym momencie można także wytłumaczyć różnice między oboma trybami. W "Classic" posiadamy określony czas, który uzupełniamy poprawnie rozwiązaną zagadką, a skucha jedynie zresetuje nam mnożnik punktacji. Za to "Rush", dostajemy konkretną liczbę sekund na dopasowanie każdego przedmiotu, licznik zostaje odnowiony po każdej zaliczonej zagadce, a niewyrobienie się w wyznaczonym czasie kończy zabawę.
Cel? Rozwiązać jak najwięcej zagadek oraz wpisać się na listę chwały. Spójrzcie, prowadząc restaurację staramy się obsłużyć jak najwięcej klientów, w tower defence przetrwać jak najliczniejsze fale, jadąc samochodem zajechać jak najdalej/jak najszybciej, w puzzlach odkryć coraz to bardziej skomplikowane obrazki. Tablica wyników odchodzi jakby na drugi plan. W 3D Twist & Match jest właśnie problem, gdyż w ogóle nie czuć innego motywu przewodniego niż ten końcowy, który powinien być zwieńczeniem naszych zmagań. Nie neguję tutaj pomysłu, gdyż wszystko da się przedstawić we wciągający sposób. Przykładowo gdybyśmy mieli różne malunki z lukami, a poprawne ułożenie przedmiotu uzupełniałoby pustkę. Rozgrywka od razu by szła przyjemniej i ciekawiej. Pamiętajmy jednak od dwóch rzeczach - jest to Minis oraz port z iPhone'a. Chociaż po głębszym zastanowieniu nie jest to dobry argument...

Powracając do samej gry, został jeszcze jeden tryb - "Practice". Jak sama nazwa wskazuje jest to zwykły trening, jednakże nie mamy od razu dostępnych wszystkich przedmiotów, odblokowujemy je podczas głównych rozgrywek po zakończeniu każdej partii. Nie byłoby już o czym pisać, gdyby nie popularne achievementsy dodawane gdzie tylko można, w celu przedłużenia żywotności produktu. Nie inaczej stało się i tutaj. Zawarto łącznie 9 wyzwań, między innymi takie jak "Odblokuj XX% obiektów", "Zbierz ponad XXX pkt", "Uzyskaj mnożnik XXX"... tzw samorobiące się trofea. Wystarczy grać, bez żadnych szczególnych wyzwań.
Przez cały ten czas nie wspomniałem jeszcze o oprawie audiowizualnej. Produkcja prezentuje się schludnie, lecz przedmioty mogłyby być ładniej wykonane. Twórcy pozostawili je w jednej stylistyce, w zależności od kategorii (dżungla, wakacje...) do jakiej należą. Przykładowo w muzyce przedmioty są całe pokryte odcieniem koloru niebieskiego, w sporcie zielonego, na budowie czasem parę różnych kolorów, lecz wszystko jednolicie, bez żadnych konkretnych tekstur. Muzyka również jest zależna od motywu przewodniego, wpasowująca się w tło. Nie najgorsze wykonanie.

Cóż, prosta rozgrywka, to też nie ma co się nad nią rozwodzić. Bezustannie dopasowujemy obiekty do ich cieni, średnio ponad setka na partię. Robimy to prawie że automatycznie, bez większego wysiłku, na spokojnie, lecz czujemy ogromną bezcelowość. Warte uwagi tych, którym nie przeszkadza ponawianie tej samej czynności co 3 sekundy. Jakbym opisał 3D Twist & Match pokrótce? Nie jest źle, lecz nijako.
+ Niecodzienny pomysł na puzzle,
+ 10 motywów, 200 przedmiotów,
+ Pograć można...
- …lecz nie za długo,
- Ogromne uczucie bezcelowości zabawy,







Odpowiedzi
Dodaj nową odpowiedź