Nie znam takiego, który by nie bronił własnej kobiety przed złem. Światowy system jednak działa tak, że gdy bandzior choćby miał unicestwić pół miasta przypadkowo zginie w obronie koniecznej, pójdziemy siedzieć... Zwłaszcza, gdy owym czarnym charakterem jest syn burmistrza miasta. Trafiamy za kratki, odsiadujemy wyrok, a nasza kochająca kobieta odwiedza nas codziennie w więzieniu, jednak aż do pewnego momentu... Zamiast niej przychodzi list z dołączonym kluczem do celi oraz dopiskiem, iż mamy 24h na dotarcie na dach ratusza, inaczej nasza ukochana zginie... Nasza ukochana zginie? I MUST RUN!
Owego wstępu jednak musieliśmy się dowiedzieć z teasera, gdyż sama gra nie informuje nas szczegółowo o powodach ucieczki, do której po małym wstępie powrócę. Uruchommy może wpierw grę. W menu ujrzymy jedynie opcje [?] (pomoc + lista płac), RUN!, Scores oraz wyciszenie głosu. Z [?] dowiemy się o klawiszologii, czyli X/góra to skok, podwójne ich wciśnięcie spowoduje, jak każdy się domyśla, podwójny skok, dół - ślizg, kwadrat - cios. Dobra, kobieta ma jedynie 24h życia, więc biegnijmy po nią jak najprędzej. Sama rozgrywka wygląda następująco - skacząc nad przepaściami, niszcząc pomniejsze przeszkody oraz prześlizgując przez dziury w ścianie/konstrukcji, musimy brnąć przed siebie, czy jak to wygląda z naszej perspektywy, w prawo. Żeby nie było zbyt nudno i nadać grze nutki wyzwania, autorzy zamieścili system punktowania za dwie rzeczy: im bliżej krawędzi wylądujemy (maksymalnie 500pkt, im dalej tym mniej lub wcale, gdy za daleko) oraz za zniszczenie przeszkody (100pkt). Istnieje także mnożnik punktacji, który podwyższa się o jeden po zniszczeniu 5 przedmiotów na naszej drodze oraz samoczynne nabieranie coraz to większej prędkości naszego uciekiniera przy bezwypadkowym biegu.

Teraz najważniejsze, gdyż niektórych to zmartwi, a niektórych ucieszy. O ile wpadnięcie na "miękką" przeszkodę jedynie nas spowolni i zresetuje mnożnik, to źle wycelowany skok czy wpadnięcie na zwisającą kondygnację kończy naszą grę. Nie ma checkpointów, zapisów, możliwości rozpoczęcia od drugiego czy innego etapu. Po prostu ratujemy ukochaną od samego początku. Przejście jednej planszy zajmuje nam dokładnie 4 minuty (na growe 1 minuta == 1 godzina), nie mniej nie więcej niezależnie od naszych potknięć w czasie biegu. Osobiście udało mi się dotrzeć do maksymalnie 3 etapu, gdzie po piętnastu sekundach przegrywałem. Rozpoczynanie gry od nowa jest jak najbardziej logiczne, gdyż albo uratujemy kobietę życia lub też nie i gra stawia nam wyzwanie - jedna próba, nie więcej. Niektórzy pomyślą, że można się wyuczyć plansz. Nic bardziej mylnego, są one generowane losowo, przez co każda rozgrywka posiada inny rozkład platform, przepaści i różnej maści przeszkód, dzięki czemu liczy się jedynie szybkość reakcji i celność przy lądowaniu.

Co do aspektu wizualnego, I Must Run prezentuje się naprawdę pięknie. Na przykładzie pierwszego poziomu podczas ucieczki z więzienia. W tle parę warstw budynków, latające helikoptery, co chwilę szukające nas światło z wieżyczki strażniczej, deszcz oraz pioruny trzęsące ekranem konsoli. Wszystko to po dodaniu jeszcze nabranej przez nas prędkości po parominutowej grze przemienia się w pełny dynamiki bieg. Dynamiczny, lecz po pewnym czasie trochę monotonny, zwłaszcza dla ludzi, którym nie uda się kilkakrotnie pod rząd dobiec nawet do drugiej planszy. Do dźwięku większych zastrzeżeń brak, muzyka w ucho nie wpada, efekty biegu czy niszczenia przeszkód nie drażnią. Jedynie z niewiadomych mi przyczyn SFX przestawał czasem działać. Mniemam, że od usypiania konsoli.

Ogólnie kończąc, gra potrafi wciągnąć, biega się przyjemnie, poziom trudności również jest ostro wygórowany, przez co nie uratujemy ukochanej za piątym, czy nawet dziesiątym razem. Produkcja jednak może lekko zrazić do siebie osoby niemające cierpliwości w powtarzaniu na okrągło ucieczki od samego początku, zwłaszcza w dobie co minutowego autosave'a. Ci jednak, co lubią wyzwania, będą zadowoleni i minie pewnie sporo godzin, zanim dobiegną na dach ratusza i naprawią parę spraw...
+ Wymagająca
+ Piękna grafika i animacja
+ Dynamika
- Może być za bardzo wymagająca dla niektórych
- Problemy z SFX
- Po jakimś czasie czuć lekką monotonność







Odpowiedzi
mam tą grę i nie jestem
kubahades - 9 styczeń, 2011 - 21:21mam tą grę i nie jestem zadowolony. stać ich było na więcej.
hmmm, poczatkowo bardzo
nucek - 10 styczeń, 2011 - 15:32hmmm, poczatkowo bardzo wydawala sie bardzo fajna, ale jak doczytalem ze brak checkpointów, to zpasowalem. w ten sposob nawet z mini gierki mozna zrobic molocha , i nie chodzi o ilosc gigabajtow tylko o czas na przejscie, bowiem na jednej planszy mozemy spedzic miesiac, albo zrezygnowac z gry, ja rezygnuje juz teraz, szkoda nerwow i czasu.
nie ukrywam ale myślałem ze
Evil18 - 10 styczeń, 2011 - 16:44nie ukrywam ale myślałem ze gra będzie fajna a okazała się troszkę crapem :/ jak wspomniał kolega @nucek brak checkpointów to bardzo duży minus
grałem w ten tytuł dość długo doszedłem jak autor recenzji do trzeciego etapu i nie dałem rady go przejść można dodać jeszcze że chwila nieuwagi i po graniu o pauzowaniu gry również zapomnijmy co do recenzji świetnie i szybko się czyta
tzn. zamiary mieli dobre ale
kubahades - 11 styczeń, 2011 - 01:03tzn. zamiary mieli dobre ale takie coś się nie sprzedaje dobrze.
gra musi mieć wszystkie opcje wszystko wyjaśnione no i więcej, a tu to tylko gra (j przeszedłem tylko pierwszą plansze i kawałem drugiej i mi się odechciało
Poziom trudności to prawdziwy
Zawa - 9 marzec, 2011 - 00:57Poziom trudności to prawdziwy oldschool. Zawziąlem się, może kiedyś skończę.
Dodaj nową odpowiedź