Lubicie trudne gry? Takie, gdzie przejście jej wymaga od nas maksymalnego skupienia, treningu, wyuczenia się plansz, zręczności, cierpliwości? The Impossible Game od FlukeDude, jak można się domyślić po nazwie, powinien taki właśnie być, czyli niemożliwy do skończenia. Ale jednak da się go przejść i nie do końca jest taki, jakie daje o sobie pierwsze wrażenie.
Jak też pewnie się domyślacie, nie jest to produkcja dedykowana PSP. Przed trafieniem do działu z minisami, przeszła sporą drogę zaczynając od Xbox Live Arcade, przedzierając się też przez iOS, Windows Moblile, Androida oraz Ovi Store Nokii. W trakcie tego zebrała także całkiem dobre oceny oscylujące w granicy 8/10, czemu trochę się dziwię, lecz zobaczcie wpierw, o co w tym wszystkim chodzi.
Najkrócej opisując produkcję, jesteśmy pomarańczowym kwadratem, a nasze zadanie to przejście bez szwanku na drugi koniec planszy pokrytej całą masą kolców, klocków, przepaści czy odwróconą grawitacją. Żeby to zadanie nie brzmiało zbyt prosto, dorzućmy do tego pięć etapów trwających po półtorej minuty oraz powrót na start po każdej naszej śmierci. Jakby się jednak mogło zdawać, nie kierujemy tutaj sami naszą figurą. Samoczynnie porusza się ona w prawo z całkiem wysoką prędkością, a nasze zadanie ogranicza się jedynie do naciskania w odpowiednim czasie krzyżyka, by przeskoczyć przeszkodę.

Brzmi prosto, lecz w praktyce jest to nieziemsko trudne. Podejście piąte, dziesiąte, zachodzimy coraz dalej, coraz więcej trasy zapamiętujemy... Dwudzieste, pięćdziesiąte zaczynamy się irytować... Sześćdziesiąte, osiemdziesiąte i wyłączamy, gdyż mamy tego dość. Jednak nie minie pięć minut, jak znowu sięgniemy po sprzęt i postaramy się ponownie przejść pierwszy etap. Mamy także możliwość włączenia trybu praktyki, w czasie którego prawym triggerem zapisujemy nasz postęp i tak możemy powtarzać trudne dla nas fragmenty poziomu. Po śmierci zaczynamy od zapamiętanego ostatnio miejsca. Nie możemy jednak swobodnie przenosić się do nich, musimy sami przejść do tej części.
Sama produkcja opiera się jedynie na potrzebie zapamiętania planszy, przez co uczymy się, w którym momencie podskoczyć, co trochę nijak ma się do rzeczywistej skali poziomu trudności gry. Brakuje tutaj elementu wymagającego od nas umiejętności opanowania danej produkcji. Dla przykładu w takich scrollshooterach może występuje to samo co w The Impossible Game, czyli wyuczenie się każdego poziomu na pamięć, lecz po godzinach treningu możemy sobie pozwolić na lekką pewność siebie i lawirować między pociskami jak szalony, dodając trochę emocji do produkcji. Tutaj, po około 200 próbach, automatycznie już przechodzimy część planszy nie myśląc za bardzo o tym, co jest na ekranie, a nasze śmierci wynikają głównie z zapomnienia o wiszącej przeszkodzie czy kolejnym paśmie kolców, niż niemożliwości poradzenia sobie z konkretnym fragmentem.

Jedną, ważną rzeczą, która pomaga nam omijać pułapki, to muzyka przygrywająca w tle poniekąd zsynchronizowana z utrudnieniami na planszy. Poniekąd, gdyż nie zawsze oddaje ona to, co znajduje się aktualnie na ekranie. Dla przykładu w trzeciej planszy, gdy przeskakujemy nad kolcem, zostaje odegrane brzmienie pianina, lecz po chwili występuje ono także niezależnie od tego, czy są przeszkody, czy nie. Wygląda to trochę tak, jakby plansza została stworzona pod utwór, a następnie trochę przemeblowana oraz okrojona z niemożliwych do przejścia fragmentów. Dla osób z pamięcią polegającą głównie na słuchu, nie jest to przyjemna sprawa. Nie zmienia to jednak faktu, że całkiem dobrze zostały dopasowane do produkcji utwory z gatunku elektroniki.
Jak już wcześniej mogliście przeczytać, w grze zostały zawarte medale z typu "samorobiących się" np. przejdź planszę używając zapisu, bez zapisu czy podskocz 999 razy. Ciekawej prezentuje się opcja statystyk, gdzie mamy podliczoną ilość wszystkich skoków, prób oraz procentowe przejście każdego z poziomów w obu trybach.

Podsumowując, The Impossible Game rzeczywiście jest produkcją trudną, lecz nie w aspekcie jej przejścia, tylko stylu w jakim została stworzona. Dobrze, gdy gra rzeczywiście stawia wyzwanie, lecz tutaj jesteśmy ograniczeni wyłącznie do zapamiętania poziomu i skakania w odpowiednim momencie. Po długich trudach, ponad 10000 skoków i 800 próbach podczas całej gry, w końcu udało mi się przejść bez zapisywania dwa pierwsze poziomy, jednak jakoś tego nie poczułem. Wyuczyłem się, zrobiłem to, lecz bez większego uczucia dokonania tego, co towarzyszy w innych grach nastawionych na wygórowany poziom trudności. Na pewno niektórzy się w niej odnajdą, lecz niestety to jest coś, czego dopóki sami nie sprawdzicie, to się nie dowiecie.
+ Trudna
+ Ładny, prosty styl
- Trudność polegająca głównie na zapamiętaniu planszy,
- Jedynie pięć poziomów,
- Niezbyt dopasowana muzyka do planszy,







Odpowiedzi
Fajna recenzja - krótka i w
jusexe - 19 wrzesień, 2011 - 09:47Fajna recenzja - krótka i w miarę nieobiektywna - takie lubię ;] w grę raczej zagram ale widze ze za długo nie bede grał - tak samo jak z prinnym - zmuszałem się by grać choć nienawidze gier w których na chama trzeba zapamietać co się zdarzy na planszy...
Gra powinna nosić nazwę
Matsujiro - 19 wrzesień, 2011 - 15:07Gra powinna nosić nazwę TheAnnoyingGame(jak coś to znaczy irytująca gra :P), przeszedłem wszystkie 5 poziomów, tylko z użyciem flag oczywiście bo bez nich ledwo do końca 1 misji doszedłem. W 3 misji zabiłem się chyba ze 200 razy XD. Jak coś polecam grę tylko ludziom o mocnych nerwach...
Fakt, gra zapowiadała się
Draggy - 19 wrzesień, 2011 - 18:15Fakt, gra zapowiadała się świetnie, jednak wyszedł średniak. Ludzie, przecież to ma, wbrew pozorom, ogromny potencjał - mogli dorzucić jakieś inne kształty "bohatera", scenerie, muzyczki czy kolory do odblokowania, do tego achievement'y można dorzucić. Bez tego nie widzę sensu masterowania gry.
Przy okazji - coraz więcej recenzji minis'ów, tak trzymać. ;)
Dodaj nową odpowiedź