Jesteś nie zalogowany. Stwórz konto lub zaloguj się!
Strona głównaForumRedakcjaKontakt

Producenci gier nierzadko sięgają po broń zwaną nostalgią. Przygotowują nam tytuły, które w większym, bądź mniejszym stopniu nawiązują do klasyków branży, rozpalając w graczach sentyment. Ci najczęściej łykają przynętę bez zastanowienia, chcąc sobie przypomnieć stare, dobre czasy, w których to grafika nie była najważniejsza, a o sukcesie gry stanowiła unikatowa rozgrywka. Czasem powrót do korzeni był bardziej udany, innym razem dostawaliśmy marną gierkę, sprytnie zamaskowaną taką retro stylistyką.

Pix'n'Love Rush to właśnie jedna z tych produkcji, które przyciągają uwagę nietypową jak na dzisiejsze czasy oprawą. Jednak pod skorupką nostalgii znajdujemy, o dziwo, bardzo przyjemną i wciągającą gierkę. Ale po kolei.

 

 

Zaraz po odpaleniu wita nas wspomniany już „retro klimat”. Na ekranie tytułowym pojawia się wesoły, merdający ogonem bohater gry (kotek, piesek? Ktoś wie co to jest?). Japę rozdziawia na pół długości swojego ciała. Ot, takie sympatyczne stworzonko. Postać zbudowana jest z kilku pikseli, wzorowanych na tych z wyświetlaczy LCD stosowanych w starych gierkach przenośnych i Tamagotchi. Zresztą bohater wygląda jakby ledwo co wyskoczył z takiej zabaweczki. W tle przygrywa nam sympatyczna melodyjka złożona z 8-mio bitowych tonów. Parę pisków i trzasków. Jest oldschoolowo, ale przejdźmy do zawartości gry.

Do wyboru mamy trzy podstawowe tryby rozgrywki: Classic Rush, Cursed Rush, On-Off Rush. Nie za wiele, ale i tak więcej niż u konkurencji, bowiem gra wcześniej pojawiła się na telefonach iPhone, gdzie posiadała tylko pierwszy z nich. Classic Rush, czyli główny tryb gry, ma dwie opcje. Pierwszą – w której gramy przez 5 minut, a naszym celem jest zdobycie jak największej ilości punktów. Druga opcja to Infinite Rush różniąca się tym, że nie posiada limitu czasowego.

 

 

Odpalamy pierwszą i zaczynamy właściwą grę. Wyskakuje nasz mały bohater, którego znamy z menu głównego i już możemy podziwiać samą rozgrywkę. I ziuu! Ekran wypełnia się prostą planszą zbudowaną z kilku pixeli i w tle przygrywa prosta melodyjka. Przed nami esencja gry, czyli prosta platformówka. Taka, w której wystarczy tylko skakać i strzelać. Biegamy sobie po planszach, a naszym celem jest nabicie jak największej ilości punktów, które zdobywamy zbierając powszechnie występujące monety z symbolem plusa. Im więcej ich złapiemy, tym więcej punktów uzyskamy. Zebranie określonej ilości żetonów owocuje zwiększeniem mnożnika punktacji, dzięki któremu możemy przyśpieszyć przyrost naszego wyniku. Ot cała filozofia, byle by uzyskać jak najwięcej punktów. Jednak, aby nie było tak różowo, oprócz żetonów z plusem mamy także z minusami, które musimy omijać. Zebranie takiego niesie za sobą niemal dramatyczne konsekwencje. Bohater obrywa, dostaje ujemne punkty i traci jeden stopień mnożnika. A jak złapiemy zbyt dużo minusów – koniec gry. Poza monetami spotykamy także przeciwników w postaci nietoperzy i aniołków. Żadnych nie możemy dotknąć, gdyż zaraz obrywamy zarówno po punktach zdrowia jak i po mnożniku. “Nietoperków” możemy się pozbyć strzelając, a właściwie plując, w ich stronę. Nasz bohater po naciśnięciu kwadratu, robi dziwny grymas i wypluwa w górę małą kulkę. Jeśli trafimy nią w przeciwnika – zabijamy go i zgarniamy punkty. Jeśli nie – to trzeba uważać, żeby samemu nie oberwać, gdyż nasz bohater strasznie tego nie lubi. Opluty przez samego siebie najzwyczajniej traci energię. Pewnie pluje cegłami albo czymś w ten deseń. Aniołków z kolei nie można opluć, gdyż mamy je chronić. I to w zasadzie wszystko. Proste zasady – prosta rozgrywka. Przynajmniej na początku. Rozgrywka została podzielona na wspomniane już etapy, które to zbudowane są na kilku schematach. Na niektórych to monety poruszają się a plansza jest statyczna, innym razem cała plansza przesuwa się w górę, dół, bądź lewo lub prawo a monety są statyczne. My nie możemy opuścić obszaru ekranu, zbierając w międzyczasie jak najwięcej monet. Z czasem jest oczywiście coraz trudniej i szybciej. Plansze są coraz bardziej wymyślne i potrafią zaleźć za skórę. Gra bowiem nie należy do najprostszych. Mimo łatwej mechaniki jest wymagająca i często zmusza gracza do zapamiętania rozkładu danego poziomu.

 

 

Drugi tryb gry, czyli Cursed Mode to wariacja głównego trybu. Tutaj nie uświadczymy żetonów. a naszym zadaniem nie jest nabijanie punktów a najzwyklejsze pokonanie etapu. Poziomów jest kilka, a ich nazwy odpowiadają ich poziomowi trudności. Najłatwiejszy nosi nazwę „Hard”. Heh, spoko, poziom trudności iście motywujący. Kolejne to: „Harder”, „Hardcore”, aż do „Hardcorest”. Nie ma to jak dać graczom jasno do zrozumienia, z czym mają do czynienia. Cursed mode polega na ciągłym biegu. Nasz bohater skacząc nie może się zatrzymać i brnie przed siebie na złamanie karku. Wypadnięcie z trasy owocuje końcem gry i musimy zaczynać od początku. Poziom trudności ponownie zmusza gracza do dokładnego zapamiętania poziomu, dosłownie na blachę. Nasz postęp w przeskakiwaniu plansz jest zapisywany w postaci procentów i aby ukończyć wszystkie poziomy na 100% trzeba wiele cierpliwości i jeszcze więcej prób komentowanych epitetami.

Ostatni tryb, czyli On-Off Rush, jest jedyny w swoim rodzaju. Bohater biegnie przed siebie, a my jedynie możemy nim skakać. Naszym celem jest zbieranie słoneczek i księżyców. Te pierwsze możemy podnieść tylko wtedy, gdy na planszy panuje dzień. Z kolei księżyce zbieramy tylko w nocy. Przejście pomiędzy dniem a nocą ma miejsce, gdy dotkniemy odbijającego się klocka. Wtedy także stworek biegnie w drugą stronę. Dla tego trybu mamy dwie opcje. W Arcade Rush każdą planszę przebiegamy tylko raz. Jesteśmy też ograniczeni czasowo. Zbieramy jak najwięcej. W trybie Puzzle Rush mamy do przebiegnięcia 25 poziomów. W każdym musimy zebrać wszystkie słoneczka i księżyce. Mamy stały limit czasu i po prostu musimy się z etapami uporać jak najszybciej.

 

 

To w sumie wszystko, co oferuje Pix’n’Love Rush. Trybów jest akurat w sam raz i wystarczają one na dość długą zabawę. Co najważniejsze - nie nudzą się tak szybko. Sama gra jest banalnie prosta do opanowania. Praktycznie zero komplikacji. Jednak nie idzie to w parze z jej wymasterowaniem. Aby móc wyśrubować wysokie wyniki lub aby przebiec wszystkie etapy na 100% w Cursed Mode, trzeba naprawdę wiele cierpliwości i treningu. Kiedy już się uda nabić satysfakcjonujące wyniki, to radość jest ogromna, więc warto poświęcić tytułowi trochę więcej czasu.

Sama produkcja, jak już zdążyliście zauważyć, jest przygotowana w stylu retro. Mimo to całość została wykonana z najwyższą starannością i cieszy oko. Jest ładnie i przyjemnie, a do tego dynamicznie i kolorowo. Podczas gry kolorystyka i “wystrój” zmieniają się tworząc swoiste motywy graficzne. W trybie Classic następuje ona w momencie, gdy zwiększa się mnożnik punktów. Motywów jest kilka i są one luźnym nawiązaniem do klasycznych hitów takich jak Moon Patrol, Castlevania czy Super Mario. W Cursed Mode mamy w tle planszy nawiązanie do klasycznego Ponga. Pojawiają się też subtelne motywy z innych gier. Po prostu jest na czym zawiesić oko. Niestety, linia melodyczna jest strasznie uboga i posiada zaledwie trzy utwory, z czego jeden to muzyka w menu. Udźwiękowienie jest sympatyczne i pasuje do całości, jednak po jakimś czasie ciągle ta sama, zapętlona w tle melodia potrafi zirytować.

 

 

Podsumowując, Pix’n’Love Rush to miły ukłon w stronę kilku klasycznych gier wideo. Do tego wciągający gameplay i ogólne wykonanie sprawiają, że ciężko jest ten tytuł zostawić w spokoju. Łatwo się gra, miło spędza czas - Minis idealny. Na zakończenie dodam, że gra kosztuje w polskim PlayStation Store zaledwie 8 złotych, co za produkt o tak wysokiej jakości jest rozsądną ceną. Warto go mieć w swojej kolekcji i co jakiś czas odpalać choćby na chwilę, by świetnie się bawić.

Plusy:

+ prostota
+ poziom trudności
+ oprawa wizualna
+ niska cena

Minusy:

- uboga ścieżka dźwiękowa
- nie każdemu podejdzie
- niektóre motywy pogarszają widoczność

Ocena:
86%

Odpowiedzi

Dodaj nową odpowiedź

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
Type the characters you see in this picture.
Przepisz znaki widoczne w powyższym obrazku. Jeśli nie możesz ich odczytać, wciśnij Podgląd, by wygenerować nowy kod. Wielkość liter nie ma znaczenia.